#H6jqH
Oczywiście, gdy wyjechał, dowiedziałam się, że nie był fair w stosunku do mnie, jeszcze, gdy był tu na miejscu. Ja załamana powiedziałam mu, że wszystko wiem, on zbytnio się nie przejął. Na moje stanowcze stwierdzenie, żeby się określił, co w końcu, odpowiedział, żebym sobie kogoś szukała, bo on już w sumie nie ma do czego wracać.
No więc przeżyłam to bardzo, kilka miesięcy przepłakanych dni i nocy (nie wiem czy w tamtym okresie nie miałam nawet depresji), ale ciągle pisał do mnie jeden chłopak. Ja nie szukałam nikogo, więc zlewałam go, jak mogłam, jednakże odpisywałam, żeby nie być chamska. W końcu zgodziłam się spotkać z nowym kolegą, choć nadal nie byłam przekonana, czy jest to odpowiednie, jako że o poprzednim nie mogłam przestać myśleć. Ale spotykaliśmy się coraz częściej, aż w końcu tak się porobiło, że zostałam jego dziewczyną i teraz mogę się cieszyć posiadaniem najwspanialszego faceta pod słońcem :) Ale to nie koniec historii.
Ten poprzedni wrócił zza granicy, byłam się z nim, jak i z innymi osobami spotkać. Gdy zostaliśmy sami, chwilę pogadaliśmy, gadka szmatka, ale widziałam, że nadal jakby patrzy na mnie tym swoim dawnym wzrokiem. No ale nic, zignorowałam to, a gdy wróciłam do domu napisał mi wiadomość, że żałuje tego, że zachował się jak ostatni kretyn.
I wiecie co? Możecie mnie osądzać, ale pierwsze co sobie pomyślałam, gdy to odczytałam, to "a masz ch**u, należy ci się!!!" I nieskromnie powiem, że niesamowite jest to uczucie, gdy wiem, że on żałuje. Niestety, albo na szczęście "biedulek" zbyt późno się zorientował, co stracił. Choć chyba powinnam mu podziękować, bo gdyby nie on, to być może nie byłabym teraz tak szczęśliwa z moim obecnym chłopakiem i dalej tkwiłabym w tym toksycznym czymś. :)
Wyznanie dodane 8 minut temu, a komentarz autorki 22 dni temu :D
moze napisala ten komentarz zanim wyznanie trafilo do poczekalni :D
Domyślam się, jednak śmiesznie to wygląda :)
zagięła czasoprzestrzeń :D
widać, po jakim czasie dodają wyznania do poczekalni :)
No porażka i tyle
macie rację, czekałam na dodanie wyznania bardzo długo, jest to pierwsze wyznanie które zostało dodane, dlatego cieszę się, że komuś się spodobało :)
Ujawniam się, to ja napisałam to wyznanie, ale zapomniałam dodać jednego... Mianowicie, chciałam dodać, że to po części jest apel do tych, którzy cierpią z powodu złamanego serca, lub twierdzą, że nie mogą znaleźć drugiej połówki i na pewno tak już pozostanie. Miłość zapuka do Waszych drzwi w naprawdę, najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego czasem nie warto uganiać się za kimś, kto ma nas głęboko gdzieś, bo nie na jednej osobie świat się zaczyna i kończy. Rozejrzyjmy się, bo być może ten ktoś, kto jest naszą drugą połówką, jest tuż obok nas. :)
Gratuluję i życzę szczęścia :)
Szczęścia Wam życzę :)
A gdyby ten drugi chłopak za toba się nie uganiał i nie pisał tyle do ciebie? 😉
@Jaszczur1337 to pewnie prędzej czy później autorka poznałaby innego chłopaka, który pokazałby jej, że ten który ją zostawił tak naprawdę nie był nic wart ;)
To prawda, choć różnie bywa, kiedy nie widzi się świata poza tą jedną osobą... ale, ale, ale co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr i najważniejsze, że pojawił się ktoś komu dałaś szansę mimo wielu wątpliwości.
Co do byłego: Mądry Polak po szkodzie... i niech tak zostanie :)
Oszukałaś przeznaczenie tym komentarzem.
Ucz mnie :)
prawda, też się nie spodziewałam a sam się przybłąkał prawie 4 lata temu :D
Jejku to dziwne ale im bardziej to czytalam to jakbym o sobie czytała ;o spotykałam się z chłopakiem ok 3 msc, ciągle slyszalam ze nie jest gotowy na poważny związek itd.. Pojechalismy z grupka znajomych na imprezę, on razem z nami( dodam ze juz wtedy wiedziałam ze ma mnie raczej w dupie i nie chce ze mną byc, a ja się tylko naiwna wycierpiałam). Bawiłam się świetnie, po pewnym czasie zaczęłam tańczyć z pewnym bardzo przystojnym brunetem, który jest teraz moim najwspanialszym facetem, niedługo chcemy się zaręczyć i razem zamieszkać. Ostatnio dowiedziałam się że tamten palant żałuje, heh. Cieszę się że z tego uciekłam bo dowiedziałam się jak teraz jest desperatem i co chwilę szuka innej panienki bo żadna go nie chce :p karma wraca kochani :)
Wiem co czujesz mam tak samo. Mialam takie przygody z facetami, cierpialam jak nigdy nie wiedzialam juz co robic.. Az tu nagle postanowilam z nimi wszystkimi skonczyc nie pisac do nich zająć sie soba no i w tym wszystkim wyszlo tak ze poznalam przez przypadek mojego najwspanialszego skarba pod słońcem <3
Fajnie to brzmi ale ciężko w to uwierzyć, Od prawie 6 lat jestem sama i nie zapowiada się na zmiany. Słyszałam już zbyt często słowa pocieszenia że ktoś się na pewno niedługo pojawi. i tak od 5 lat. Nie wiem jak innych, ale mnie to już wcale nie pociesza. Staram się po prostu o tym nie myśleć bo gdy zaczynam to chcę mi się płakać.
Jedyne, co pomyślałam o Tobie to to, że jesteś szczera:) i lojalna wobec swojego partnera. Powodzenia i szczęścia! ;)
bardzo dziękuję :)
Cham I prostak.
Tacy debile wracają jak bumerang, a Ci najcenniejsi nigdy nas nawet nie opuszczą. :)
Gratuluje! Zycze jeszcze wiecej szczescia z nowym, lepszym chlopakiem :*
Zazdroszczę Ci. Ja tkwię aktualnie w bardzo toksycznym związku. Mój chłopak traktuje mnie jak szmatę, robi sobie ze mnie okrutne żarty i w ogóle ja widzę, że mną pomiata. Ostatnio była taka sytuacja, że podejrzewałam, że jestem w ciąży. Gdy mu o tym powiedziałam (a właściwie napisałam) zaczął mnie wyzywać i o wszystko obwiniać. Zaczął mówić, że ma dość dziewczyn i takie tam, zapowiedział mi od razu, że usuniemy dziecko (na co się oczywiście nie zgodziłam). Na szczęście okazało się, że nie jestem w ciąży. Często przez niego płaczę, często myślę o śmierci. Ale nie potrafię tego zakończyć, bo jestem od niego uzależniona. Za każdym razem, gdy wyobrażę sobie jego z inną dziewczyną, to po prostu mnie skręca. Ciągle wierzę, że się zmieni, bo zawsze mi to obiecuje. A później i tak robi swoje. Mam za mało odwagi, by to zakończyć... Nie wiem, czy to zrozumiecie, czy kochaliście kogoś kiedyś aż tak bardzo... Nie jestem zaślepiona, widzę swoją naiwność i głupotę, ale mimo wszystko nie potrafię z nim zerwać. Za bardzo go kocham i nie potrafię bez niego żyć.
Niestety mało prawdopodobne, że się zmieni:/ a Ty pomyśl- może właśnie marnujesz cenny czas i uczucia na kogoś kto nie jest tego wart( wiem, że ciężko jest wyjść z przyzwyczajenia i wszystko wydaje się bez tej osoby straszne, ale czy warto strzępić sobie nerwy na kogoś, kto zupełnie się z Tobą nie liczy?). A może właśnie teraz czeka na Ciebie ktoś, kto Cię doceni, szczerze pokocha i da uczucie szczęścia? :)
Powodzenia! :)
Skoro na Tobie ci nie zależy, to mogę cie uświadomić, że jego tez krzywdzisz. Zostawi cię w pewnym momencie, może wróci żeby błagać. Może.
Ciekawe co zrobisz gdy zajdziesz z nim w ciążę.
On się nie zmieni nawet za dopłata.
Ludzie nie zmieniają sie po wiezieniu, a on ma sie zmienić dla ciebie? Jesteś dla niego niczym, skoro nie potrafi cie uszanować.
I właśnie dla takich osób jak Ty napisałam to wyznanie... kochana trzymam mocno kciuki za Ciebie, żeby udało Ci się go zostawić. Uwierz mi, że dasz sobie sama radę, ja w to wierzę :) a jedyne w co nie wierzę to to, że on się zmieni. Nie, nie zmieni się, znam to z własnego (powyżej opisanego) doświadczenia, dlatego radzę Ci go zostawić i dać sobie czas na zregenerowanie się, a nóż widelec znajdziesz swoje prawdziwe szczęście. Musisz być bardzo wartościową osobą, skoro wytrzymujesz takie traktowanie i mimo wszystko wciąż kochasz tego ... ekhem... "mężczyznę" choć dla mnie mężczyzną to on nie jest.
Skąd ja to znam... co prawda u mnie sytuacja wyglądała troszeczkę inaczej, ale zakończenie podobne. I teraz też mam najcudowniejszego faceta na ziemi... ale czasami chyba trzeba zabłądzić, wycierpieć się by spotkać właściwą osobę.
Szczęścia dla was! ;)
Życzę szczęścia i dużooo miłości :)
Tamten nie był ciebie wart.
warto spotkać się z innym chłopakiem który zabiega o nasze względy nawet jeśli cierpimy z powodu powstania. cieszę się, że udało Ci się znaleźć prawdziwą miłość ☺dużo szczęścia dla was i wytrwałości 👍
Skad ja to znam :D Moj akuratnie po dwoch latach zwiazku-nie-zwiazku wyjechal do Kanady, gdzie ma rodzine, ktora zalatwila mu prace i stara sie o obywatestwo, wiec na szczescie juz go raczej nie zobacze.Jednakowoz on do ostatniego momentu odgrywal zrozpaczonego, ze musi mnie opuscic, ze tak bardzo bedzie tesknic,tak strasznie mu zalezy i olaboga. Pozniej po pierwszym miesiacu nawet raz nie zapytal, co u mnie, tylko wzdychal, jak bardzo duzy zajec ma i co zjadl na obiad. Zlamane serduszko to jak choroba, swoje trzeba przebolec, a potem po jakims czasie powoli zaczyna byc lepiej. Powodzenia autorko, gdyz teraz czekaja Cie same lepsiejsze momenty :)