#GXEHb
Któregoś popołudnia siedziałam po godzinach nad projektem, który nie dość, że był skomplikowany, to jeszcze nie miałam wystarczających informacji, więc utknęłam w martwym punkcie. Szef wysłał mnie do domu, po czym jednak zaproponował pomoc. Pojechaliśmy do mnie, projekt skończyliśmy i wszystko byłyby dobrze gdyby nie otwartość mojego przełożonego.
Mój błąd, bo gdy zaproponowałam mu coś do picia i poprosił o alkohol - nie odmówiłam. Wypił na tyle, że nie zdążyłby wytrzeźwieć, więc przygotowałam mu kanapę aby mógł na niej przenocować.
Nie, do niczego między nami nie doszło, ale zastanawiam się nad kolejną zmianą pracy.
Szef przyznał się, że tej nocy poszedł do łazienki, wyjął z kosza na pranie moją bieliznę po czym zrobił sobie dobrze, mówiąc kolokwialnie. Jestem zmieszana jak nigdy, nie wiem jak po urlopie tam wrócę...
Dlatego nie powinno się mieć nadmiernie osobistych relacji z przełożonymi.
Bo... Bo wtedy zaczną się zaspokajać w domu pracownika?
Przełożeni to też ludzie. I tak jak z szefa mogą wyjść negatywne cechy, tak samo jak z innej osoby
Bo nadmiernie osobiste relacje zwiększają ryzyko dodatkowych problemów w pracy z związanych z tymi relacjami. Po co prowokować sytuacje, w których mogą wyjść jakieś negatywne cechy i zdarzyć się nieprzyjemne sytuacje? Mogą one zaważyć na pracy. Lepiej mieć znajomych i przyjaciół poza nią. No chyba, że praca Ci bimba, to wtedy żadne dramy nie są straszne.
Nie no, z tym się zgadzam. Tyle że z oryginalnego komentarza wynika coś innego, że DOKŁADNIE sytuacja z wyznania jest powodem dla którego powinno się unikać bliższych relacji z szefostwem
A u mnie pozostali pracownicy dziwią się, dlaczego nie lubię być z szefem na "TY", nie chodzę na żadne "integracyjne" imprezki z szefostwem itd.
Potem fajnie jest, jak szef coś od Ciebie chce, a Ty mu pomagasz... gorzej jak potem Ty idziesz do szefa po należną podwyżkę (choćby głupie inflacyjne), to nagle pytania: a za co, a czemu?
Lub hit z autopsji- spierdoli się samochód, spierdoli się coś, co kompletnie nie jest zależne od Ciebie, a szef ma pretensje, że to Twoja wina!
A Ty jeszcze jako głupi pracownik, bo akurat Tobie się musiało rozwalić się to auto (a jeździ nim 5 innych osób)
pomagasz jako wolontariusz załatwić po znajomości lawetę za 1/5 ceny...
I żadnego słowa dziękuję...
No cóż, człowiek uczy się całe życie xd
Nigdy więcej takich błędów nie popełnię :)
To on powinien czuć wstyd i zmieszanie. Ale rozumiem, że może Ci to przeszkadzać. Też bym się dziwnie czuła wiedząc o takim czymś.
Żeby zmarnować taką szansą na #metoo.
Spoko, pewnie większość Twoich znajomych(o ile nikogo nie mają) masturbowała się do Ciebie. Ja sam masturbowałem się przynajmniej raz do większości, jak nie wszystkich moich znajomych. Takie moje zboczenie o którym tylko wy wiecie. Czy wypowiedzą się inni panowie czy mają podobnie?
Fantazjowanie o kimś jest czymś raczej normalnym, gorzej jak masturbujesz się się w czyjejś łazience do czyjejś bielizny... 🤔
W sumie fakt... Daruj chłopowi, może jest kompletnym przegrywem jeśli chodzi o kontakt z kobietami, tylko go więcej do siebie nie wpuszczaj
Jeśli zaprosiłaś go do mieszkania to pewnie pomyślał że chcesz się z nim kochać. Podanie alkoholu tym bardziej nie wyprowadziło go z błędu. Ale może jest bardzo nieśmiały albo ma malutkiego i nie odważył się przejąć inicjatywy.
Taaaak, to jej wina. Ja czasami zapraszam znakomych do domu, powinnam się martwić, że myślą, że zamierzam urządzić orgię?
Nigdy wcześniej nie miałam wrażenia, że on liczy na coś więcej, więc skorzystanie z jego pomocy, którą sam mi zaoferował, nie wydało mi się dwuznaczne. Zapytałam czego się napije i poprosił o wino, mój błąd, powinnam odmówić, ale nie mogłam przewidzieć biegu wydarzeń.
skoro przyznał się do zabawiania w Twojej łazience Twoją bielizną to zapewne liczy na romans
zakochalas się w nim że tak przeżywasz?
Gdybym się zakochała to pewnie by mnie ten fakt ucieszył.