#FHtns

Moi rodzice są po prostu głupi i naiwni. Taka prawda. Obydwoje pochodzą ze wsi, nie mają wykształcenia, żadne z nich nie potrafi się nawet dobrze wysłowić. Określenie "zacofani" również do nich bardzo pasuje. Przez to wszystko zachowują się po prostu jak jaskiniowcy, których ktoś przeniósł do naszych czasów.

Przykłady?
W domu wysiadł prąd, mama podłączyła do prądu zepsutą pralkę, która wywaliła korki. Ich zdaniem światło zgasło przez duchy... Naprawdę, nie żartuję. Musiałem im krok po kroku tłumaczyć jak to działa i pokazywać, jak sam włączam i wyłączam prąd w mieszkaniu. Do dziś są niepewni i podobno się konsultowali nawet z księdzem w tej sprawie.

Internet w domu sam zorganizowałem i sam go opłacam. Niestety mój ojciec sobie wkręcił, że internet to promieniowanie i narzeka, że głowa go od tego boli oraz włosy wypadają. W sumie sam nie wiem, czy dosłownie sobie wkręcił, czy przeczytał w jakimś pseudonaukowym czasopiśmie, które ostatnio namiętnie czyta.

Wszelka technologia jest dla nich nie do opanowania. Rok temu kupiłem im nowoczesny ekspres do kawy. Wytłumaczyłem jak działa, gdzie trzeba kliknąć, aby włączyć itd. Mama jeszcze jakoś w miarę pojęła o co chodzi, natomiast ojciec podskoczył z przerażenia na dźwięk piknięcia informującego o tym, że kawa jest gotowa. Kilka miesięcy później oddali go sąsiadce w zamian za dwa worki ziemniaków...

Nie tylko z rozumieniem świata mają problemy, ale także z zachowaniem. Kiedyś podczas zakupów w hipermarkecie pokłócili się o coś, nawet nie pamiętam o co, ale doprowadziło do tego, że wściekła matka złapała jakiś kapeć z wystawy sklepowej i bezceremonialnie zaczęła nim okładać ojca przy ludziach.

Mój ojciec nie widzi różnicy pomiędzy słowem "lotto" i "motto". Znaczenia tego drugiego zapewne nawet nie zna i na całe szczęście kasjerka z pobliskiego kiosku już wie o co chodzi, gdy ojciec przychodzi i prosi o "kupon motto".

Obydwoje mają dziwną obsesję na punkcie oszczędzania. Dziwne jest to, że jedyne na czym faktycznie oszczędzają, to reklamówki. Mają cały worek pełen reklamówek, które zalegają tam co najmniej od lat, bo aby wyjąć kolejną reklamówkę, należy najpierw zużyć tę, której używają obecnie. A to oznacza, że musi być już tak podziurawiona, że nawet klejenie jej taśmą przez ojca nie pomaga. Tak że sam nie wiem, czy to oszczędzanie, czy po prostu jakieś dziwne natręctwo związane z reklamówkami.

Podsumowując... Od dawna myślę o wyprowadzce, ale z drugiej strony sam nie wiem, czy zostawienie ich samych to dobry pomysł.
KuKaZu Odpowiedz

Wiedząc jak "zacofani" są twoi rodzice kupiłeś im nowoczesny ekspres do kawy. Serio, nie przewidziałeś co się z nim stanie?

CzarnaWkropkiBordo

Też się zdziwiłam

DODA

Może liczył, że wytłumaczy krok po kroku jak najprościej jak on działa. Do tego ja w sytuacji autora próbowałabym jakoś pomóc rodzicom odnaleźć się w świecie. A jeśli np często piją kawę, to kupno nowoczesnego ekspresu do kawy mogło wydać się dobrym pomysłem. Choć ja, jeśli już, kupiłabym jakiś zwykły.

Melancholija

W sumie to, dla nich pewnie każdy ekspres jest nowoczesny i zbyt nowoczesny. Też rozumiem autora, że stara się mimo wszystko jakoś pomóc ułatwić im życie.

nazwa34

Popieram komentarz DODA w końcu nas rodzice tez przecież uczyli wszystkiego. Myślę że autor chciał dobrze ale wyszło jak zwykle

diq1

No ale z drugiej strony, lepiej, że kupił super nowoczesny, bo tam tylko wciskasz guzik z ikoną kawy i samo się robi. Sypiesz kawę w jedną dziurę, podstawiasz mleko...
Moja mama jest stosunkowo młoda, a ogarnięcie nabijania kolby, ubijania kawy i ogólnie uruchomienie takiej najtańszej kolbowki, która ma tylko jedno pokrętło, trochę jej zajęło.

Morswinek

Właśnie, popieram diq1. Nowoczesny nie musi znaczyć trudny w obsłudze.
Właśnie im nowsze to tym częściej łatwiejsze w użyciu.

diq1

W dniu dzisiejszym, uświadomiłam sobie, że moja mama nie spieni mleka w ekspresie, który ode mnie dostała.
To kolbowka za 130 zł, z byle jakim ciśnieniem.
Do mleka jest osobna dysza, z której leci para i się macha pod nią kubkiem. Nie umie i koniec, nie chce się nauczyć, mimo że ma już go rok, bo to na zeszle święta było.
Espresso sobie zrobi, ale o cappuccino nie ma mowy, mimo że ekspres taka funkcję ma.
Za to nasz, taki za ponad tysiąc, obsłużyła bez problemu, Kolbe już umiała nabijać, mleko wlała do specjalnego pojemnika i wcisnęła guzik z filiżanka z pianką jak się zapaliła lampka i miała cappuccino.
Ten jej jest trochę problematyczny, ale nie chciałam inwestować milionów, bo nie wiedziałam, czy będzie go używać. Cale życie piła zalewana, a z ekspresu inaczej smakuje. Jakby stwierdziła, że jest spoko i smaczne, w przyszłości dostała by lepsiejszy.

MamFajnegoKota Odpowiedz

To, że ludzie z wiekiem gorzej radzą sobie z coraz nowszą technologią to normalka. Z wiekiem trudniej się przyswaja nowe umiejętności.

RodgerRodger Odpowiedz

Kurcze, to wyznanie mnie raczej zasmuciło.
Po pierwsze, wydaje się być mocno naciągane, bo jeśli autor dopiero myśli o wyprowadzce to rodzice nie mogą być tak starzy. Mają pralkę i prąd - czy naprawdę nie potrafili z tego korzystać, kiedy wychowywali dziecko? Ludzie na wsi fakt, są często wierzący, ale mimo stereotypów większość z nich nie ucieka przed duchami i potrafią sobie poradzić z wieloma przeciwieństwami losu i często nieźle masterkują.
A już pomijając to - nie wydaje mi się właściwe nazywanie rodziców głupimi i naśmiewanie się z nich w ten sposób w internetach (tak, żeby w opisie wyszli na całkowitych wieśniaków), skoro wychowali, a ich jedyna "wina" leży w tym, że są trochę do tyłu z technologią. Ojciec zresztą czyta,a podobno wielu polaków nie czyta nawet gazetek.

kmystery

Dokładnie, większość nastolatków uważa się za mądrzejszych od rodziców, ale w tym "wyznaniu" wykazany jest brak fundamentalnego szacunku do rodzica, który zapewnił swojemu dziecku prawidłowy rozwój. Jakoś autor musiał się nauczyć o tych wszystkich "cudach technologii", więc rodzice zapewnili mu dostęp do edukacji. Mi byłoby wstyd pisać takie rzeczy o znajomych z fejsa, a co dopiero o rodzicach, którzy, przynajmniej zakładam z braku takiej informacji, nie znęcali się nad swoim dzieckiem. Jeżeli nie planują przeprowadzki do centrum Warszawy to dadzą sobie radę ;)

Dragomir

Jak widać po wypowiedziach na temat rodziców, nie zapewnili szczochowi normalnego rozwoju albo trafił im się przemądrzały bucek.

psica

A mi wstyd mieć konto na tzw. fejsiku.

psica

Mogą. Zależy jak długo zwlekał z myśleniem o tym. A jak ktoś nie wie co się stało gdy pralka sprawiła że prąd przestał działać to znaczy że nie umie korzystać z prądu i pralki? Matka ojca biła w miejscu publicznym więc kto wie...

psica

A polacy to mieszkają na tym pierwiastku polonie? Pewnie im tam trudno czytać. Co innego Polakom w Polsce. Tu są warunki do czytania.

GeddyLee Odpowiedz

To musi być pasta xD

AleksanderV Odpowiedz

To naturalne dążenie rodziców, tych mądrych i tych mniej mądrych, żeby ich dzieci były mądrzejsze i szczęśliwsze niż oni sami. Jeśli wstydzisz się tego, że jesteś mądrzejszy od własnych rodziców, to jesteś gorszym wieśniakiem niż ci się wydaje.

Jarucha Odpowiedz

Tak, jasne. Dopóki ty nie dorosles nigdy im wcześniej korków nie wywaliło. I na bank nie wiedzą co to prąd. Bo przecież elektryczność wymyślono po 2000 roku dopiero. Przypominam wszystkim nastoletnim bajkopisarzem, że 20 lat temu był rok 1999, a nie XVIII wiek. Ludzie znali już prąd, telefony, a nawet internet. I to nawet na wsiach. Wątpię żeby para ludzi po czterdziestce była aż tak zacofana.

PoraNaPiwo

Być może się zdziwisz, ale są w Polsce miejsca gdzie ludzie żyją bez prądu. I bez bieżącej wody. Ba, bez wody są nawet całe wioski. Jeszcze jak kto bogaty, to zrobił sobie własną studnie i zbiornik na szambo, ale ci biedniejsi to nadal wychodek i co dzienne drałowanie kilka kilometrów po wodę.

KIuska

Niby gdzie sa takie wioski?

kapelusz

A konkretniej? Mam rodzinę w głębokiej wsi w Bieszczadach, telefon mieli już kilkanaście lat temu. Bieżąca woda jest od początku istnienia domu, zbudowanego na przełomie lat 70/80.

SheDevil

Ciotka mojej babci mieszkała w takiej wsi (jeśli w ogóle można nazwać wsią kilka domów w środku lasu) niedaleko Warszawy. Nie miała prądu, a wodę ze studni. To było jakieś 15 lat temu.

Tayla

Pare lat temu w wakacje miałam okazje zwiedzić wioskę gdzie wiele domów nie miało bieżącej wody i z związku na położenie nie mogli tez założyć internetu (pare domów tez nie miało prądu). Tak jak SheDevil mówi kilka domów gdzieś na polanie między lasami. Większość czerpała wodę z studni albo źródełek. W małopolsce ale wole nie zdradzać dokładnej nazwy :)

PoraNaPiwo

Kluska, między innymi na Pomorzu, i to wcale nie na takim zadupiu. Swego czasu było o tym sporo reportaży. Nic się do tej pory nie zmieniło.

bazienka

no z tym internetem to bym nie przesadzala, a na pewno nie byl on powszechny

bazienka

nie tak dawno ludzie na Letnicy w Gdansku czy na Pekinie w Gdyni nie mieli dostepu do wody biezacej
moj byly w Leborku mieszkal w domu z toaleta poza mieszkaniem

psica

Przecież można wiedzieć co to prąd i wierzyć że duchy sprawiają że przestaje działać. Podobnie jak niektórzy wierzą że duchy sprawiają że przedmioty się przesuwają szklanki rozbijają itd. Od kiedy wprowadzono technologie kolejnym przesądem jest wiara że duchy mogą wpływać na jej działanie.

Jestjakjest Odpowiedz

Żyj i daj żyć. Jak nikomu tym nie wadzą, ani Ciebie do czegoś nie zmuszają, to też się im zbytnio nie narzucaj z nowoczesnością, która ich przerasta i wyprowadź się, czemu nie.
Ale się z nich nie naśmiewaj, jak sam jesteś mądrzejszy ;)

MariuszGajusz Odpowiedz

Pisz bajki dzieciaku, dobrze ci to wychodzi :)

Softkitty1 Odpowiedz

Oczywiście uwierzę, że ludzie nie znają prądu i mysls że to duchy. Nawet w kościele jest prąd i oświetlenie elektryczne, więc nawet dla dewotek i starców to nie jest nowość.

brainiac141 Odpowiedz

Smutne, że w kraju pierwszego świata, gdzie dostęp do informacji, wiedzy i mediów jest czymś powszechnym, istnieją ludzie, którzy w sprawie technologii tkwią na początku XX wieku. Nie mają wykształcenia ani nie potrafią się dobrze wysłowić? Zakładając, że mają np. 50 lat, niemożliwym jest, aby nie skończyli żadnej szkoły. Przecież wtedy edukacja była obowiązkowa. Nawet moja babcia (ponad 70 lat) opowiadała, że po powrocie ze szkoły szło się pracować na pole, więc nawet wtedy szkoła ważna.

psica

Ale czego w niej uczyli? Że korki może wybić? Zaczęłam chodzić do szkoły pod koniec XX wieku i nic mnie o korkach nie uczono w kontekście prądu. Wiem takie rzeczy od rodziców. A ciebie uczono w szkole że korki może wybić? Czy tak bez zastanowienia piszesz? Nie wiem czy wiesz ale wybicie korków to nie to samo co zwykła awaria prądu o której przychodzi info od elektrownii czy czego tam. Mało mi się wydaje prawdopodobne by uczono o wybijaniu korków w podstawówce mych rodziców i dziadków. A poza tym jego rodzice mogą wierzyć że duchy sprawiają że korki wybija ale tego to ci już autor opowiadania nie napisze bo by na zbyt mało tępych wyszli.
Ja znam lepsze historie. O ludziach co wierzą że jak coś dziwnego dzieje się z komputerem to znaczy że jest opętany i dlatego dobrze solą święconą go potraktować. Módlmy się by ktoś soli święconej nie pomylił z wodą święconą bo jeszcze zwarcie zrobi.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie