#EdZrZ
Pod koniec wakacji Arek zakochał się w jednej dziewczynie i ciągle mi o niej nawijał. Byłam bardzo zazdrosna co potwierdziło moje uczucia do niego. Jednak mimo tej zazdrości doradziłam mu jak ją zdobyć i wspierałam go w gorszych dniach. Dzięki mojej radzie Arek zebrał się na odwagę i ostatecznie zostali parą. Oczywiście udawałam, że bardzo się z tego cieszę... bolało, ale czego nie zrobi się dla przyjaciela? Trzy miesiące później zerwali. Tym razem ukrywałam swoją radość (wiem to było podłe, że się z tego cieszyłam, ale zrozumcie mnie...). Wspierałam go najbardziej jak umiałam. Kilka miesięcy później Arek popadł w "depresję". Nie taką prawdziwą, ale nie umiem tego nazwać. Powodem tej depresji była kolejna dziewczyna, w której się zakochał... byłam przy nim cały czas, pocieszałam go, byłam na każde jego zawołanie. W końcu udało mi się wyciągnąć go z tego przygnębienia. Jednak on nadal nie widzi ile dla mnie znaczy... Tę dziewczynę nadal kocha, a ja go oczywiście pocieszam w gorszych dniach...
Czemu mu nie powiem o moich uczuciach do niego?
To by zniszczyło naszą przyjaźń i całą naszą relację. Raz już stracił "przyjaciółkę" (taka laska, która podczas jego "depresji" go olała, bo już jej się nie przydał, no i tutaj też byłam przy nim) i ja nie mogę do tego znów dopuścić...
Przez to tłumienie uczuć i inne problemy (moja mama jest poważnie chora (rak i jakiś guz pomiędzy kręgami, jestem odrzutkiem i pośmiewiskiem w szkole itd) sama powoli umieram... Nie mogę spać, tracę apetyt i coraz mniej się uśmiecham... Kiedy piszę z Arkiem (kwarantanna) to udaję, że wszystko dobrze żeby nie zawracać mu głowy.
Jeśli ktoś to przeczytał to dziękuję! I proszę o radę, cokolwiek...
Ta przyjaźń jest bardzo jednostronna. Ty od niego nic nie masz oprócz możliwości przebywania w jego towarzystwie. Jeśli chcesz sprawdzić czy on coś do ciebie czuje znajdź sobie kogoś. Gdy nam na kimś zależy a o tym nie wiemy taka informacja często powoduje obudzenie się. Nie musisz być pocieszycielką na zawołanie. Co to za przyjaźń jeśli on ci się zwierza ze wszystkiego i ma się komu wygadać a ty nawet nie potrafisz szukać u niego wsparcia kiedy masz gorsze dni.
Nawet nie musisz nikogo znajdować (trochę to nie fair wobec tej osoby). Załóż sobie konto na jakimś portalu, popisz z ludźmi i po prostu poopowiadaj mu, że ktoś Ci wpadł w oko i w ogóle to trochę samotna jesteś i byś chciała kogoś znaleźć... Powinno wystarczyć, a może akurat ktoś Ci się spodoba i bedzie po problemie... A swoją drogą to rzeczywiście wygląda na jednostronną przyjaźń, jeżeli Ty ze wszystkim zostajesz sama. Jeżeli to Twój najbliższy przyjaciel to nawet nie mówiąc mu co do niego czujesz, powinnaś móc mu powiedzieć, że Ci źle i pozwolić żeby ktoś się czasem Tobą zajął, nawet jako przyjaciel... O ironio to właśnie może sprawić, że on na Ciebie inaczej spojrzy, bo zacznie widzieć w Tobie człowieka, a nie miskę na łzy...
Halo, halo, ale skąd wiesz, że ona nic od niego nie ma? Nie wiemy, jak on się zachowuje w stosunku do niej, a ona NIE MÓWI O SWOICH PROBLEMACH. Ludzie nie są jasnowidzami.
Ona jest w nim zakochana, ma ze sobą problemy i nawet nie daje mu szansy na to, aby mógł się wykazać jako przyjaciel. Jeśli przyjaźń jest jednostronna, to z jej winy.
I to wszystko wnioskujesz z jednostronnego opisu Quennie?
Nie żebym się jakoś czepiał, ale nie wydaje Ci się, że może autorka umieściła tu rzeczy, które ona robi, żeby pokazać swoje zaangażowanie, a brak jego zachowań jest logiczny, bo zwyczajnie mijało by się to z celem wyznania? Po czym wnioskujesz brak wsparcia? Czy fakt, że dziewczyna uważa go za kogoś cudownego nie jest jakoś logicznie powiązane z tym, że "coś" w nim jest? Czy fakt, że są przyjaciółmi nie oznacza, że jednak to oparcie jest? To miłość związana z przyjaźnią, więc Twój komentarz i porady są trochę... krótkowzroczne i pozbawione logiki.
W opisie widzę tylko to, że autorka jest zamkniętą osobą, a Arek nie jest jasnowidzem, żeby przez ekran telefonu widzieć jej zdjęcie Rentgenowskie czy coś...
Nie no po co masz mu mowic? Przecież tak fajnie patrzeć jak sie zakochuje w innych...Ta relacja jako przyjaźń się skończyła dla Ciebie w momencie gdy się zakochałaś. Mozesz ochlodzic kontakt stopniowo, aby go nie zranic, a gdy zapyta czemu sie odsuwasz to odpowiedziec. Coraz bardziej zależy mi na Tobie, podobasz mi sie. To nie jest tak jednoznaczne jak kocham Cię, ale daje jasny sygnał. Po jego reakcji bedziesz wiedziec, co i jak. Powodzenia.
Myślę, że jednak zachowujesz się trochę niesprawiedliwie wobec Arka. Dużo osób tutaj pisze że to przyjaźń jednostronna i on powinien cię bardziej wspierać. To prawda, ale moim zdaniem, on zwyczajnie nie ma szans tego robić, bo o niczym mu nie mówisz. On ci się zwierza, ale ty jemu nie i to jest niesprawiedliwe dla obu stron.
To nie jest przyjaźń jeśli ty mu zawsze pomagasz, ale on nawet nie dostał szansy zrobić nic w zamian, to pokazuje, że mu po prostu nie ufasz.
Nie koniecznie wyznanie mu prawdy skończy waszą przyjaźń, chociaż może tak się stać.
Ale skoro mu nie ufasz i nie rozmawiasz z nim o własnych problemach, to ta przyjaźń już dogorywa.
Jak dla mnie to wykorzystujesz go, jako kogoś dla kogo możesz się poświęcać i przez to udowadniać swoją wartość. On nie jest upośledzony, może sobie sam poradzić ze swoimi problemami i dla odmiany pomóc komuś innemu. Jeśli się wystraszy i ucieknie, to zwyczajnie był z niego kiepski przyjaciel i tyle.
Zawsze mnie zastanawia ta klisza rozumowania "jak mu wyznam miłość to to zniszczy naszą przyjaźń"... Jeśli mentalnie jest choć trochę dojrzały to nie powinien się raczej obrazić.
Mi już bardziej pasuje w drugą stronę - osoba która wyznaje uczucia zrywa kontakt, bo nie chce widzieć jak obiekt westchnień wiąże się z kimś innym.
Oj, nie w tym rzecz, to jest kwestia "nie kocham jej w ten sposób, nie chcę jej sukcesywnie ranić, lepiej zrobić to raz a dobrze" zresztą dziwnie się jest w takiej relacji
Znaczy nie zrozum mnie źle, wg mnie lepiej raz pocierpieć, niż cierpieć codziennie
powiem ci jako obiekt nieszczesliwego zakochania 2 osob- potem czuje sie presje albo poczucie winy, ze nie jestes w stanie odwzajemnic uczuc
pojawiaja sie mysli, z elepiej samemu usunac sie, nie wlazic wzycie tej osobie, dopoki sobie z tym nie poradzi- by bylo jej latwiej
nie kazda przyjazn przetrwa taka probe
Częściowo podzielam zdanie Mii - na litość czegokolwiek, ludzie nie są telepatami, a jeśli faktycznie dobrze się kryjesz, to już w ogóle nie masz na co liczyć. Tyle że ja podjęłabym się wyraźnego zasygnalizowania zainteresowania, zamiast się dystansować. Zależy też, jak dojrzała jest ta przyjaźń - jeśli to silna więź, to prawdopodobnie nie zerwałby z Tobą kontaktu z powodu Twoich uczuć, ale niedojrzała osoba po prostu by uciekła. Nawet jeśli nic nie wyniknie, to ręczę za to, że zrobi Ci się lżej, bo w końcu zrobiłaś ile mogłaś.
I żeby było jasne, nie piszę tego na sucho. W ubiegłym tygodniu sama się trochę ujawniłam. Wiem, ile nerwów to kosztuje, ile rozmyślania, ważenia zalet i wad, korzyści i strat, ale nie żałuję. Ściągnęłam w ten sposób olbrzymi ciężar z serca i polecam. W ten sposób nie będzie potem żalu i myślenia "a co by było gdyby...", czy "chyba straciłam miłość życia, bo stchórzyłam".
A czy kiedy był z tą dziewczyną to pamiętał chociaż o Tobie? Jeśli nie, to jesteś mu potrzebna tylko na pocieszenie. Moim zdaniem powinnaś mu jakoś zasygnalizować że coś mogłoby być, tylko nie wprost. Mężczyźni lubią kobiety które się zdobywa, więc musiałby poczuć potrzebę zdobycia Ciebie. Nie będzie chciał, jeśli będziesz tylko przyjaciółką. Z drugiej strony, nie możesz się z tym męczyć w nieskończoność, a jeśli on znajdzie kogoś na stałe a Ty nigdy nie wyjdziesz z friendzone to nie wybaczysz sobie tego, co mogłabyś przeżyć gdybyś jednak sama zdobyła się na odwagę...
Ciężko mi się to czyta. Dajesz z siebie 100%, żeby mieć ułamek tego, bo boisz się że zostaniesz bez niczego. A ja Ci powiem, że ta przyjaźń, przynajmniej na takich zasadach oznacza, że nigdy nie będziesz miała więcej. Zacznij próbować chociaż żyć dla siebie, bo się dziewczyno wykończysz.
Przyjaźń to świadczenie obustronne. To co tu odpisałaś przyjaźnią nie jest. Zastanów się czy dla niego jesteś w ogóle ważna. Masz swoje problemy a latasz jego złamane serduszko? Skup się na sobie, wyjdzie Ci to tylko na dobre.
Dziewczyno - tu już nie ma mowy o żadnej przyjaźni. Jesteś w nim zakochana, ale nie wiesz czy on to odwzajemnia (zakładasz że nie). Powiedz mu o tym. Naprawdę lepiej wiedzieć na czym stoisz niż tak się męczyć.
Radziłabym wyznać swoje uczucia, nic nie da tłumienie ich w sobie. Stracisz przez to tylko lata i jeszcze bardziej załamiesz się widząc go z coraz to innymi dziewczynami. Moim zdaniem nie masz nic do stracenia. Być może dzięki temu i on pomyśli o Tobie nie tylko jak o przyjaciołce i może będzie to początek długiej, szczęśliwej historii. A jeżeli nie będzie odwzajemniał Twoich uczuć, to pocierpisz jakiś czas, ale to przejdzie. Za jakiś czas poznasz kogos innego, kto będzie dla Ciebie odpowiednią osobą :)