#E2tLY

W listopadzie miałem 25. urodziny, zważywszy, że jest to symboliczny wiek, postanowiłem przywitać ten dzień (a właściwie noc, bo było po północy) czymś emocjonującym, czego nigdy nie robiłem.
Postanowiłem sprawdzić, czy jest możliwość spędzenia darmowej nocy w hostelu, nikomu z obsługi oraz gości o tym nie mówiąc.
Wybrałem lokalizację, wypiłem kilka drinków na odwagę, by w razie czego zwalić na upojenie i do dzieła.

Okazało się, że jest to możliwe, bo w hostelach na ogół pokoju się nie zamyka, na recepcji nikogo nie było o tej porze, a że miałem farta, bo w pokoju było wolne łóżko, to zacząłem kimać. Niestety nie był to ciągły sen, bo z każdym usłyszanym krokiem na korytarzu miałem obawy, czy to nie idzie ktoś, kto nie wykupił tego łóżka, względnie ktoś z obsługi mnie zweryfikować. Oczywiście z każdą godziną szanse na to malały, bo niby kto melduje się do pokoju o 4 nad ranem, ale wiadomo, jak jest z imprezowiczami w sobotę, ryzyko było.

Jednak dla tych emocji warto było, mimo że się nie wyspałem.
Zaoszczędziłem też 20 zł, za które poszedłem na śniadanie :)
HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Gdyby w moim budynku, w którym pracuję, recepcja/ochrona dopuściła do takiej sytuacji, że ktoś obcy wchodzi niezauważony i jeszcze śmie nocować i korzystać z bufetu, to wszyscy jak jeden mąż, polecieliby dyscyplinarnie 🙄

Hosteli są tysiące, jedne bardziej zabezpieczone, inne mniej.
Nie zmienia to faktu, że nie da się wszystkiego przewidzieć i zabezpieczyć. To po prostu standard, gdy pokój nie jest zarezerwowany dla osoby, tylko bierze się jedno łóżko z wielu. Zgadzam się, że nie powinno tak być, ale majac już doświadczenia w nocowaniu w takich miejscach, powiem szczerze, że trochę się nocuje na własną odpowiedzialność. Nie bez powodu płaci się 20 zl a nie 150. Kiedyś moim współlolatorem z pokoju był chlopak dający sobie heroine, ale nie będę generalizowac, bo poznawalem też super ludzi w takich miejscach. Jednak polecam stara, sprawdzona zasadę rodem z dróg....
Ograniczone zaufanie. :)

TylkoNaChwilke Odpowiedz

Najpierw zaczęłam się zastanawiać jak ty tam wszedłeś (w sensie do hostelu)... a później przypomniałam sobie swoją młodość ;)

Hostel był na samej górze w budynku w którym też były inne firmy na różnych piętrach, więc teoretycznie portier coś tam pilnuje przy wejściu, no ale co on tam wie kto ma wykupioną miejscówkę, a kto nie w jakimś tam hostelu ; p
Recepcja natomiast... spała sobie, oczekując na dzwonek na ladzie... którego nie używałem. ;)

Sumandia Odpowiedz

Kurde, akurat nocując ostatnio w hostelu też spędziłam noc w lekkim trybie czuwania. Z tą różnicą tylko, że zajęłam losowe wolne łóżko ponieważ ktoś zajął to przydzielone dla mnie. :p

Hostele to stan umysłu, kiedys zostawiłem parę fantow na łóżku, poszedłem się umyć... Wracam... A tam na moim miejscu jakiś grubas leży. Przedstawił moje rzeczy i zadowolony... :o
Łóżka nie były przydzielone.

Luuuuuuzik Odpowiedz

Ale po co? Bo dreszczyk emocji można poczuć w ciekawszy i bardziej komfortowy sposób. I to jeszcze dla oszczędzenia 20 zł, no poważnie?

W różnych momentach życia, robi się różne głupie rzeczy, może Ciebie też to czeka i zrobisz coś jeszcze głupszego, tego nie wiesz. :p

Luuuuuuzik

Saul Akurat to co ty zrobiłeś nawet nie było głupie tylko zwyczajnie idiotyczne. Nie widzę w tym żadnego sensu. Nie przysporzyło ci to nic więcej jak nieprzespanej nocy w najprawdopodobniej brudnej pościeli i zaoszczędzeniu 20 zł.

Dodaj anonimowe wyznanie