#E2aiJ
Po tym wstępie mogę przejść do konkretów.
Ogólnie rzecz ujmując, trochę to słabe, gdy twoje imię nie ma angielskiego odpowiednika, by móc się chociaż przedstawić bez powtarzania go kilkakrotnie. Mnie trafiło się właśnie takie – na dodatek niezwykle trudne do wypowiedzenia dla rodowitego Anglika. Toteż mój ówczesny chłopak, nie chcąc łamać sobie języka, nazywał mnie imieniem swojego kota... Osobiście uważam swoje imię za mój największy atut i wcale się go nie wstydzę, ale drugie było krótsze i słodkie. Lily.
Długa historia w wielkim skrócie: jeden z naszych sąsiadów usłyszał przez ścianę odgłosy towarzyszące, no cóż, uprawianiu miłości, czemu bardzo chętnie i z pełnym zaangażowaniem się oddawaliśmy. Miałam z nim kontakt wcześniej, zaraz po przeprowadzce. Zaczepił mnie następnego dnia na korytarzu i – o dziwo! – zapamiętał moje imię (tłumaczył to oryginalnością). Szybko wyłożył karty na stół; donos brzmiał następująco: Twój chłopak cię zdradza. Wykrzykiwał wczoraj imię innej dziewczyny.
Podziękowałam uprzejmie i wytłumaczyłam nieporozumienie.
Wróciłam do domu niebywale rozbawiona. Trzymając się w klimacie żartów, powiedziałam: „Hej, co tam? U mnie spoko, dowiedziałam się, że mnie zdradzasz”. Wyraz twarzy chłopaka od razu dał mi odpowiedź.
Zdradzał, ale nadal chciał ze mną mieszkać, bo płaciliśmy niższe rachunki...
Nigdy nie byłam bardziej wdzięczna rodzicom za tak specyficzne imię.
Wiesz co? Gdyby facet nie chciał sobie łamać języka przy uczeniu się mojego imienia to nigdy by nie został moim chłopakiem. To kwestia podstawowego szacunku do siebie. Masz swoje imię a nie żeby Cię wołać imieniem kota, bo mu się nie chce uczyć.
Ktoś naprawdę wrzeszczy podczas seksu jakiekolwiek imię, w dodatku na tyle głośno i wyraźnie, że sąsiedzi wszystko słyszą?
Oj byś się zdziwiła
To jak ty masz na imię?
Pewnie Świętosława.
albo Bajkosława
Grażyna :)
Grzymisława albo Krzesisława też połamią języki "obcym" 😎