W tym roku nie złożyłem dziadkowi życzeń na Dzień Dziadka, po czym pomyślałem, że nic się nie stało, że złożę je mu za rok. Ale dziadek właśnie umarł. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak ogromne mam teraz wyrzuty sumienia.
Mój mąż pokłócił się z ojcem. Mocno i poważnie. Następnego dnia rano ojciec do niego dzwonił, mąż nie odebrał, bo nadal był na niego zły. Po południu ojciec miał wypadek. Śmiertelny.
No widzisz. A gdybyś nie był sklerotykiem, zadzwoniłbyś i dzięki temu dziadek by nadal żył...
A nie, czekaj. Też by umarł. Ale na łożu śmierci nie myślałby o tym, że jego wyrodny wnuk o nim zapomniał. Bo to była pewnie jego ostatnia myśl przed śmiercią!
Prawda?
Rozumiem, że Cię to gryzie. I być może dziadkowi było trochę przykro, że o nim zapomniałeś. A może miał to w dupie, bo i tak wiedział, że jest dla Ciebie ważny. Tego się nie dowiemy. Ale o wartości naszej relacji z innymi nie świadczy jeden zapomniany telefon. Awantura. Parę gorzkich słów.
Tak to już jest, że w relacjach bywa różnie. Że się o czymś zapomni, że się wygarnie, co leży na wątrobie. I żyje się dalej, i znów się wszystko układa. Śmierć bliskiej osoby nie sprawia, że od teraz musimy karać się za wszystkie swoje przewinienia wobec niej. Ona nie staje się nagle ŚWIĘTA. Też miała swoje za uszami i nie raz nadepnęła nam na odcisk.
Po prostu postaw się na miejscu dziadka. I wyobraź sobie, że to Ty umierasz, a Twój wnuk zapomniał do Ciebie zadzwonić. Naprawdę to by było tak dla Ciebie ważne? I chciałbyś, żeby on się tym gryzł i samobiczował?
Taką pierdołą?
Musiałbyś być naprawdę małostkowym, żałosnym i mściwym dupkiem, nie kochającym swojego wnuka ni w ząb.
Na pewno zmarł ze zgryzoty, że mu niewdzięczny wnuczek nie złożył życzeń na czas. Gdyby nie to to pewnie by żył i miał formę 30-latka. Bo na pewno w ostatnich dniach nie myślał o chorobie, o pogarszającym się stanie tylko że mu życzeń nie złożyłeś, aha.
Dziadkowi już raczej wszystko jedno.
Mój mąż pokłócił się z ojcem. Mocno i poważnie. Następnego dnia rano ojciec do niego dzwonił, mąż nie odebrał, bo nadal był na niego zły. Po południu ojciec miał wypadek. Śmiertelny.
No widzisz. A gdybyś nie był sklerotykiem, zadzwoniłbyś i dzięki temu dziadek by nadal żył...
A nie, czekaj. Też by umarł. Ale na łożu śmierci nie myślałby o tym, że jego wyrodny wnuk o nim zapomniał. Bo to była pewnie jego ostatnia myśl przed śmiercią!
Prawda?
Rozumiem, że Cię to gryzie. I być może dziadkowi było trochę przykro, że o nim zapomniałeś. A może miał to w dupie, bo i tak wiedział, że jest dla Ciebie ważny. Tego się nie dowiemy. Ale o wartości naszej relacji z innymi nie świadczy jeden zapomniany telefon. Awantura. Parę gorzkich słów.
Tak to już jest, że w relacjach bywa różnie. Że się o czymś zapomni, że się wygarnie, co leży na wątrobie. I żyje się dalej, i znów się wszystko układa. Śmierć bliskiej osoby nie sprawia, że od teraz musimy karać się za wszystkie swoje przewinienia wobec niej. Ona nie staje się nagle ŚWIĘTA. Też miała swoje za uszami i nie raz nadepnęła nam na odcisk.
Po prostu postaw się na miejscu dziadka. I wyobraź sobie, że to Ty umierasz, a Twój wnuk zapomniał do Ciebie zadzwonić. Naprawdę to by było tak dla Ciebie ważne? I chciałbyś, żeby on się tym gryzł i samobiczował?
Taką pierdołą?
Musiałbyś być naprawdę małostkowym, żałosnym i mściwym dupkiem, nie kochającym swojego wnuka ni w ząb.
Wiesz co, miałam identycznie. Zawsze dzwoniłam - w tym roku zapomniałam i dziadek zmarł w marcu :(
Na pewno zmarł ze zgryzoty, że mu niewdzięczny wnuczek nie złożył życzeń na czas. Gdyby nie to to pewnie by żył i miał formę 30-latka. Bo na pewno w ostatnich dniach nie myślał o chorobie, o pogarszającym się stanie tylko że mu życzeń nie złożyłeś, aha.