#Di0fS
Od wczesnej młodości zmagałam się z masą kompleksów, a brak przyjaciół i chłopaka jeszcze bardziej zaniżał moją samoocenę. Z perspektywy czasu widzę, że byłam nie tyle brzydka, co raczej zaniedbana - byle jakie ubrania, włosy, zero uśmiechu, wieczny lęk przed byciem wyśmianym przez "lepszą" część klasy. Tak mi minęło całe gimnazjum i liceum. Na studiach się ogarnęłam. Impulsem do tego była tragedia w rodzinie i brak pieniędzy. Poszłam do pracy, zaczęłam być śmiała i odważna, wiedziałam, że bez pewności siebie nie dam sobie rady. Koledzy szybko to zauważyli.
Zaczęło się od Marka, który naprawdę się we mnie zakochał, chociaż przez długi czas myślałam, że chce sobie po prostu ze mnie zakpić. Ale kiedy po raz dziesiąty dostałam od niego kwiaty i zaproszenie do kina, zrozumiałam, że nareszcie ludzie zaczęli inaczej na mnie patrzeć, a było to coś, czego desperacko pragnęłam od dziecka - akceptacji, przyjaźni i miłości. Więc co zrobiłam? Zaczęłam chodzić z Markiem, jednocześnie spotykając się z dwoma innymi mężczyznami. Nie znali się, pracowali w zupełnie innych miejscach. Strasznie mnie podniecała świadomość, że każdy z nich myśli, że jestem tylko jego. Kwiaty, prezenty, wyjazdy - praktycznie każdego dnia miałam zapewnione inne atrakcje. Później, z jakiegoś błahego powodu, zerwałam z Markiem - prawda była taka, że mi się znudził, a ja wciąż szukałam wrażeń. Uzależniłam się od randek i spotkań z nowymi mężczyznami. Do zbliżenia dochodziło później, najbardziej zależało mi na ich zabieganiu o mnie.
Karol był pierwszym żonatym, z którym się spotkałam. Minęło dobre kilka miesięcy, nim jego żona się zorientowała, że mąż nie jest jej wierny. Po nim było jeszcze czterech takich, jednocześnie udało mi się wtedy wejść w kolejny związek. Jankowi mówiłam, że wyjeżdżam z koleżankami albo że jadę odwiedzić ciotkę na drugim końcu kraju, a w tym czasie bawiłam się z kolejnym chwilowym kochankiem. Dla słów: "jesteś taka piękna, wspaniała" byłam w stanie zrobić właściwie wszystko, mój mózg pożądał tych komplementów.
Cała ta zabawa trwała około czterech lat. Z czasem przestałam tak często wychodzić, widocznie mój umysł uznał, że potrzebuję przerwy.
Najgorsze jest to, że nie żałuję tego, co zrobiłam. Że rozbiłam ludziom związki, że ich odrzucałam. Wiem, że było to niewybaczalne, ale jednocześnie tak dobrze się przy tym bawiłam, że nie jestem w stanie być na siebie zła.
Ogólnie facet ma swój mózg i nie można Cię obarczyc całą winą, co nie zmienia faktu, że z kręgosłupem moralnym to raczej u Ciebie słabo
Skolioza moralna
Nie masz sumienia.. oby kiedyś ktoś ciebie też tak potraktował.
@Wiosenne, karma? Chyba kocia, na dywan. Według buddyzmu, a więc stąd, skąd karma się wywodzi - owszem, wraca. Ale dopiero w kolejnym wcieleniu.
@Wiosenne z tego, co obserwuję, to właśnie dosyć mała grupa osób rzeczywiście to wie. Reszta powtarza bez pomyślunku to co usłyszała, uważając to za wielką mądrość. ;) A w tym wypadku to nawet nie spolszczenie, tylko dwa zupełnie inne terminy. Karma to nie tylko zło, co chyba jednak nie każdy wie.
Wiosenne, nie ma to jak palnąć głupotę, a potem szydzić z osoby, która cię poprawiła. To takie prymitywne.
Albo jesteś zwykłą szmatą, albo to jakieś twoje fantazje spowodowane kompleksami.
Następny/a do wyzywania. To są anonimowe a nie porady o moralności. Btw swoje kompleksy i lęki lecz u profesjonalisty
Wybacz, ale mam prawo do stwierdzenia faktu. Wskaż mi, gdzie niby w moim komentarzu jest jakakolwiek porada dotycząca moralności. Tylko stwierdzenie, że jest szmatą i tyle.
Kompleksy i lęki, bo nazwała rzecz po imieniu? Tu chyba nie miiruhi powinna tu się leczyć
Nazwanie rzeczy po imieniu można wyrazić kulturalnie i po chamsku. Tutaj mamy wyłącznie chamstwo, które wynika z potrzeby dowartościowania się czyimś kosztem. Taki mały człowieczek nazwie kogoś szmatą i czuje się wtedy taki wow moralny i lepszy od tej szmaty. Żałosne.
Dobrze. Spróbuję to określić bardziej "kulturanym" sposobem, skoro aż tak bardzo Ci na tym zależy.
Autorka jest kobietą bez kręgosłupa moralnego, której kompleksy i brak samoakceptacji były przyczyną nieszczęścia wielu kobiet (co nie zwalnia z odpowiedzialności mężczyzn, którzy zdradzili), a także jej partnerów. Dodatkowo ze swoich czynów czerpie ona wielką satysfakcję. Tak lepiej? I tak, akurat w tej kwestii mogę czuć się osobą lepszą. Choć muszę przyznać, że rzeczywiście bardziej brzmi to jak mokry sen niż rzeczywistość i możliwe, że autorka wcale taka nie jest.
Mickiewicz napisał o tobie 2 część Dziadów, jesteś pasterka Zosią i będziesz się po śmierci tułać po czyśćcu nie zaznaczy szczęścia. Pozdrawiam.
wyrafinowane, szanuje :)
Jak ja nie cierpię takich kobiet. Oby to wszystko do ciebie wróciło, zobaczysz jak to jest.
Może i daje ale zauważ że nie na siłę. Sami chętnie biorą.
@fclogic to, że faceci też byli dziwkarzami nie umniejsza winy autorki. Z pełną premedytacją przyczyniła się do rozpadu tych małżeństw.
Btw, "Gdyby su*ka nie dała, pies by nie wziął." Tak mi się gdzieś kiedyś odbiło o uszy. ;)
@magenta oby twoje złorzeczenia wróciły do ciebie . Lol
@makigigi i vice versa
@tancredi w pojecie gwaltu znasz?
gdyby pies "chcial wziac" to "nie ta suka, to inna"
jakby nie chcial, to moglaby tanczyc wokol niego na golasa i nic by nie osiagnela poza pustym smiechem
o co chodzi @makigi? swietlista obronczyni moralnosci na anonimowych czy o co ci chodzi
rpzeciez ta strona jest od tego, by wyrazic, co sie naprawde mysli, miedzy innymi...
@bazienka, oczywiście że znam, a twój komentarz w sumie nijak się ma do mojego określenia. Ja to przynajmniej biegiem nie wysyłam do psychologa pod każdym wyznaniem ;)
@Tancredi problem w tym, że większość autorów wyznań naprawdę powinna iść albo zacząć pracować nad sobą, bo nic nie robią ze swoimi problemami tylko się użalają i jojczą. Sranie do siatek z powodu fobii społecznej czy innych lęków, problemy w związku wynikające z braku umiejętności komunikowania się, problemy w rodzinie, depresja... To jest 80% wyznań tutaj.
Proszę Was.. większość tych tutaj, którzy "biegiem powinni udać się do psychologa", to według mnie zwykli atencjusze. Człowiek, który zdaje sobie sprawę z problemu, nie żali się na anonimowych tylko bierze sprawy w swoje ręce i problem ten rozwiązuje. Z profesjonalista. Po prostu idzie do niego i tyle, z własnej woli, a nie dopiero za dobra rada Cioci dobrej rady, że powinien się tam udać.
I bardzo dobrze. Przynajmniej ich żony i partnerki uwolniły się od gnojkow, którzy nie umieją utrzymać penisa w spodniach :)
Ale jednocześnie zdradzała swoich partnerów.
miiruhi, dzięki temu jej partnerzy nie muszą tracić życia na związek z nią. Wygrały te żony, jak i mężczyźni, których ona zdradzała.
Po co tracić czas na związek z kimś, kto z łatwością przeskoczy z kwiatka na kwiatek, gdy tylko będzie ku temu okazja.
Kiepski sposób na leczenie kompleksów. Sam fakt że nie masz nawet odrobiny wyrzutów sumienia źle o Tobie świadczy...
no ja to nazywam puszczanie sie za akceptacje
co ciekawe, czesto spotykam to u borderow
Twoje postępowanie było straszne. Rozumiem kompleksy, że chciałaś poczuć się wreszcie ważna, ale to co robiłaś to okropne. I jeszcze tego nie żałujesz.... Masakra.
Wiesz co? Naprawdę bym zrozumiałem, że miałaś ciężko w życiu, że kompleksy, ale jak możesz mówić, że nie żałujesz? Nie chcę być niemiły, ale twoje postępowanie można bardzo dźwięcznie określić- ku4estwo
To brzmi raczej jak twój mokry sen.