#DOsIJ
Przy okazji poszukiwania czegoś w dużej szafie postanowiłam tam ułożyć. Mamy w niej praktycznie wszystko - począwszy od butów, przez chemię gospodarczą, kosmetyki pielęgnacyjne, do rolek kuchennych, itp. Wszystko było ułożone tak, aby szybko wszystko można było znaleźć, m.in. płyn do naczyń nie był już pomiędzy rolkami kuchennymi. Układałam dobre dwie godziny.
Gdy moja mama zauważyła moje dzieło, okrzyczała mnie twierdząc, że zrobiłam jeszcze większy bałagan niż był, ona teraz nic tu nie znajdzie, itd.
Tak więc taka moja rada: lepiej po prostu wysłuchać gadania o tym, jacy leniwi jesteśmy, niż później napracować się i jeszcze dostać ochrzan.
Moja mama też jest taka. Zawsze narzeka, że nikt jej nie pomaga, a gdy już ktoś usiłuje pomóc, to i tak robi to nie tak, jak ona sobie życzy. Niestety, takie zachowania się "dziedziczy", o czym mój mąż przekonuje się nazbyt często.
Tak. A jak pytam czy mogę w czymś pomóc to odpowiada,że da sobie radę sama.
Drogie koleżanki, dam Wam radę zróbcie wszystko aby takie nie być. Ja, zawsze się zarzekałam,że nie będę jak mama. Ale jak ona jestem pedantką, wręcz chorobliwą i też nie potrafię(czasem) docenić tego, że ktoś mi pomaga i robi to troszkę inaczej, niż ja. Ciężko to zmienić, ale trzeba próbować, bo to straszna cecha :(
Moja mama też tak ma, ale ja na szczęście nie. Za bardzo to odczułam, żeby tak robić :p.
Moja mama kiedy sprzątam to ona mi się każe uczyć a jak się uczę to ona mi każe sprzątać.
Moja też, łączę się z tobą w tym niezwykle irytującym paradoksie 👊
Mnie też, ale jak Agnieszka (siostra bliźniczka) się uczy, to ona nie musi sprzątać. Sprawiedliwość...
Mamie nie zawsze dogodzisz :)
Tez tak mam.Jak cos zrobie to zle a jak juz nie mozna sie przyczepic to i tak jestem zwyzywana od leni bo moglam zrobic wiecej.
Oooo, czyli nie tylko moja mama tak ma :)
Gdy nie sprzątam regularnie ciągle słyszę słynny tekst o sraniu na środku pokoju, natomiast gdy zabieram się za sprzątanie, to nazywa mnie sanepidem, bo zawsze potem całe pomieszczenie pachnie środkiem odkarzającym :-) Więc w towarzystwie mówi, że albo jestem syfiarą, albo sanepidem. Mam wrażenie, że nasze mamy mówią takie rzeczy, aby bardziej wczuć się w rozmowę, no bo jak nie ma o czym gadać to ponarzekajmy na,dzieci, więc faktycznie nie ma się co przejmować :-)
Najlepiej jest usłyszeć "weekend mina a ty nic nie zrobiłaś! " mimo, że cały dom lśni :o kochane mamy :)
Sorry, że to powiem, ale trochę mnie ucieszyło, że nie tylko ja tak mam :D
Kiedyś była w pracy, postanowiłam umyć okna w całym domu. Akurat kończyłam ostatnie jak przyjechała, widziała mnie na parapecie, bo jeszcze się witałam z nią z daleka. Weszła do domu.... Jak się mogła nadrzeć, że cały dzień w domu siedzę i nawet łazienki mi się nie chciało ogarnąć...
Inną razą wszędzie pozamiatałam i umyłam podłogi. Wyschło, ktoś potem korzystał z kuchni i nakruszył na szafce, oczywiście zostawił. Trzecia wojna światowa, bo podłóg nie umyłam. Mówię, że były myte. Argument? "Myślałam, że nie umyłaś, bo ja zawsze najpierw szafki wycieram". Następnym razem, jak mi kazała umyć podłogę wytarłam szafkę i stwierdziłam, że wg jej logiki podłoga jest zmyta.
Tak więc, skoro czy coś robię czy nie robię jest źle, przestałam robić cokolwiek :).
Tylko moja mama jest inna? Ona zawsze mnie chwali jak coś zrobię :)
zazdroszczę ;)
Ja w swoim pokoju wolę mieć bałagan, bo jak posprzątam to chodzę wściekła, że niczego nie mogę tam znaleźć ;)