#CtGSG

Od zawsze chciałam mieć zwierzyniec w domu - psa, najlepiej dwa, jakieś gryzonie i być może kota. Uwielbiam zwierzaki, a partner, z którym mieszkam od dłuższego czasu to marzenie podzielał. Sam od dziecka miał wspaniałego psiaka, którego rok temu niestety trzeba było uśpić - starość, niewydolność wątroby i stawów niestety za bardzo go męczyły.

Zwierzyniec mamy, a jakże, ale niekoniecznie celowo - zaczęło się od mojego domowego psa, po drodze wpadły szczury (wybór był prosty - albo je zgarniamy, albo lecą na karmówkę). Rok temu doszedł też porzucony szczeniak, który miał być na tymczas, ale za bardzo skradł serca nasze i naszego starszego psiaka, aby go wydać gdziekolwiek.

I wszystko byłoby super, spacery, opieka i reszta to dla mnie sama przyjemność.
Uwielbiam spędzać z nimi czas, szkolić, bawić się i przytulać przy oglądaniu serialu. Jednak mój luby czuje się zazdrosny i pominięty. Twierdzi, że czulej odnoszę się do zwierzaków, że chętniej je poprzytulam i popieszczę, niż skupię się na nim. To nie tak, że go ignoruję czy po prostu żyję obok niego, każdy w swoim świecie. Fakt - pracuję także w weekendy i skokowo, raz ranki, raz popołudnia, co trochę utrudnia regularne przesiadywanie razem. Jednak staram się i robię co mogę, aby i związku nie zaniedbać.

Ostatnimi czasy, zirytowana wytykami i narzekaniami, zaczęłam traktować go jak pupila. Drapałam za uszkiem, pod szyjką, gilgotałam niczym szczurki po brzuszku. Zwracałam się równie czule i pieszczotliwie jak do psiaków. Brakowało tylko szkolenia i sprzątania kuwet, ale nawet spacer (oczywiście luzem) zaliczyłam.
Podziałało. Od miesiąca jest cisza na temat nierównego traktowania, sam więcej czasu poświęca na pomaganie przy zwierzakach. Można powiedzieć, ze oboje wygraliśmy - ja mam spokój, on dzięki wkładowi własnemu ma mnie częściej i na dłużej.
BlueBlood Odpowiedz

Facet ci przecież wprost powiedział, że się czuje zaniedbywany. Wystarczy usiąść i porozmawiać, a nie od razu się denerwować. Ciesz się, że ci mówi, o co chodzi.

NOTHING000

Otóż to

Vito857 Odpowiedz

Ważne, że powiedział, bo mam wrażenie, że dość często czytam historie, gdzie tylko się obrażają na siebie obie strony.

KrulWafel Odpowiedz

Tak trochę odbiegając od tematu wyznania to ciekawe dlaczego zwierzę nie musi się męczyć i można uśpić, ale człowiek już choćby mu ucięło ręce i nogi, miał uszkodzoną wątrobę, nerki, mózg i całą resztę to MUSI żyć... chore.

KruszynkaDrobniutka

Przykazanie: Nie zabijaj.

amelia12

kruszynka
zaloze sie ze jesz mieso

wingardiumleviosa94

Kruszyna - taki człowiek jak w opisie wyżej, tak naprawdę już nie żyje, jedynie egzystuje

ohlala

@KruszynkaDrobniutka

A to nie wiedziałam, że zamiast prawa obowiązują przykazania religijne.

PigulaIntensywna

Jestem pielęgniarka, pracuje z dziećmi na intensywnej. Przeraża mnie ten sam fakt. Walki do konca, walki z czysto egoistycznych pobudek. Walki dla siebie i rodzica, bez względu na to jak bardzo cierpi mały człowiek. Boli mnie, że nie możemy dać odejść beznadziejnym przypadkom w humanitarny sposób. Dodam, że pracuje z pacjentami bardzo znanego profesora. Człowiek wielbiony i wychwalany przez media, rodzice powoli widzą, że coś jest nie tak. Traktuje dzieci jak króliki, nie potrafi zejść ze sceny pomimo wieku. I nie przyjmuje do siebie tego, że nie jest bogiem i nie wszystkich da się uratować. Nawet nie wiecie jak ciężkie i obciążające jest pracować i pielęgnować w zasadzie zwłoki, bo taki człowiek nie powie dość.

Cmonika

@KrulWafel Chodzi tu o moralność. Ludzie nie mają dość siły, by zabić drugiego człowieka, nawet gdy praktycznie nie żyje i cierpi. Rodzina nie chce tracić członka, a zwyczajnie boi się podjąć tak wielkiej decyzji, jak uśpienie go. Nawet jeśli tak by było lepiej, wielu ludzi nie umiałoby żyć po takim czymś.

PigulaIntensywna

Często rodzina chciałaby ukrócić cierpienie. Ale po pierwsze prawo zabrania, po drugie zdarzyło się, że to właśnie ten wspaniały profesor nie pozwolił, chociaż mogliśmy.

ohlala

@PigulaIntensywna

To jest coś, czego bardzo się boję, że nie będę w stanie zakończyć swojego życia z godnością, nie będę w stanie, a prawo nie pozwoli mi odejść. Ciężar dla rodziny, dla pielęgniarek, mimo że nie da się nic już zrobić.

Lukfra

Ciekawie zadane pytanie. Spróbuje odpowiedzieć. Nie ma kiełbasy z ludziny. Czy szanowny rozmówca jadł zupkę kiedyś ludzinową? Więc do puki w sklepach nie będzie można kupić golonki z "Nowaka ". To piąte przykazanie oczywiście. Jak i szeroko pojęty kręgosłup moralny nie pozwoli na frywolne zabijanie ludzi. Dziękuję za atencję

KrulWafel

Lukfra
Z psa też kielbasy e Polsce nie masz. Chorych zwierząt się nie je. A co do przykazania to nie jest to zabójstwo, a sztuczne podtrzymywanie życia. Jakbyś lepiej znał/a religię to byś wiedział/a, że pozwolenie na śmierć to nie zabójstwo, a z samej śmierci ludzie powinni się cieszyć bo człowiek będzie żył wiecznie w Królestwie Bożym. Mówię to jako ateista, po prostu religia nie ma z tym nic wspólnego oprócz wygodnej wymówki.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
NOTHING000 Odpowiedz

A nie przyszło Ci do głowy przez chwilę go wysłuchać i choćby wziąć pod uwagę, że może mieć rację?

Czaroit Odpowiedz

Widzisz. Facet, jak każda istota, też potrzebuje czułości. I on Ci o tej potrzebie zakomunikował. Cześć i chwała mu za to.
A czułość w związku to nie tylko wtedy, gdy TY chcesz się poprzytulać. On też ma prawo tego chcieć. I ma prawo być zazdrosny, gdy widzi, że inne istoty to od Ciebie dostają, a on nie.
I nie ważne, czy to piesek, kotek, królik czy przyszły dzidziuś.

To działa tak samo u obu płci i widać to po pojawiających się tu wyznaniach. Partnerzy więcej czułości okazują swoim zwierzakom albo dzieciom, a potem wielkie zdziwko, że to drugie jest zazdrosne.
Ano ma prawo być. Ty też byś była, gdybyście zamienili się rolami. I pisałabyś tu teraz smęty o tym, jak to facet Cię zaniedbuje i woli psy od Ciebie. I cały wieczór je przytula i całuje i drapie po brzuszkach, a Tobie da buziaka, przytuli i idzie w cholerę...

Pytanie brzmi - czemu partner nie dostaje tej naturalnej w związku czułości? I czemu, gdy się o nią upomina, traktuje się go jak psa, drapiąc za uchem? Czy aby na pewno jest tu prawdziwa czułość i szacunek dla mężczyzny życia? Chciałabyś, żeby w odwrotnej sytuacji on tak samo podszedł do Ciebie? Potraktował jak kolejnego zwierzaka do drapania?

rasengan

gdybym tylko mogla, najchetniej dalabym Ci dziesiec plusow za ten komentarz

Dla jasności, temat przegadaliśmy nie raz, od rozmów nie uciekałam. I rozumiałam go, próbowałam coś więcej z siebie wykrzesać, ale dla niego to wciąż było mało.

Troskę, bliskość i czułość, w granicach swoich możliwości, zapewniałam mu cały czas. Byłam przy nim, kombinowałam, jak porobić coś razem, wyjść na spacer bez plączących się wokoło zwierzaków, jakieś wypady, kino, wspólne kąpiele, kolacje w romantyczniejszym wydaniu. Nie raz to zwierzaki odstawiałam na bok, ale to istoty zależne ode mnie, które same po sobie nie sprzątną, nie naleją wody, nie wsypią sobie karmy i nie wyprowadzą, więc nie chciałam i nie chcę ich zaniedbywać...
Traktowanie partnera jak zwierzaka było dla mnie ostatecznością - nie był w stanie zrozumieć, że więcej z siebie nie wycisnę, bo niestety doba ma jedynie 24h, a praca, dom i obowiązki sporą część czasu wykradają i niekiedy jestem po prostu zmęczona.
Zgadzając się na zwierzaki on wiedział doskonale, z czym to się wiąże. Upewniałam się, dopytywałam, czy na pewno tego chce i czy nie będzie problemów. Chciał.
Tylko po czasie jednak problemy też znalazł, a moje próby wyjaśnienia sytuacji niewiele dały. I chociaż to naprawdę było głupie i idiotyczne, podziałało i nam obu wyszło na dobre.

Ja z drugiej strony nie krzyczę, że on ma zaplanowane wyjścia ze znajomymi, że kilka godzin potrafi spędzić przed komputerem, kiedy jednak mamy czas, by posiedzieć razem. Nie robię problemu o to, że czasem mu się nie chce i jest zmęczony, więc pół dnia prześpi. Nie wymagam, żebyśmy każdą chwilę spędzali przylepieni do siebie, miziając się i szepcząc czułe, przesączone słodyczą słówka. Nie wiem, jak reszta świata na to patrzy, ale dla mnie związek nie opiera się jedynie na uczuciu.

Szynszylex Odpowiedz

A mnie zawsze zastanawiają ludzie, którzy uważają się za bohaterów, bo uratowali gryzonie przeznaczone na karmowke.
Co będzie jadł ten wąż czy inne zwierzę jedzące gryzonie?
Ja też pomagam zwierzętom jak mogę, nie popieram żywej karmowki czy testowania na zwierzetach, no ale cholerka, taki jest łańcuch pokarmowy, coś węże jeść muszą.

Uzytkownik404

To co napiszę może wydać się szokujące, ale nie ma żadnego przymusu aby trzymać węże w domach. Co więcej, ogromna większość ludzi się bez tego obywa. Rozumiem zoo, ostatecznie dobrze jest dać ludziom możliwość zobaczenia zwierząt z różnych stron świata bez odwiedzania ich w naturalnym środowisku, ale do cholery nikt nie MUSI mieć węża na własność. Ale jak ktoś ma taką zachciankę, to się dla niego* rozmnaża te węże i tym samym tworzy zapotrzebowanie na żywy pokarm.

*oczywiście nie personalnie dla niego, tylko zgodnie z zasadą popyt tworzy podaż

Grelle

Nie ma też przymusu żeby trzymać koty, psy, chomiki czy rybki, a jednak ludzie je mają. Zapotrzebowanie na żywy pokarm istniałoby też jakby węży się nie hodowało, chociażby dla ptaków drapieżnych, którymi opiekują się sokolnicy.

Uzytkownik404

To koty, psy, chomiki jedzą żywy pokarm? A to nowość.
Zanim mi ktoś zarzuci, że mięso w puszkach dla zwierząt też się skądś bierze - to zwykle jest wieprzowina albo drób, że zwierząt zwierzęta ubijanych rutynowo, teoretycznie z zachowaniem odpowiednich procedur i możliwie humanitarnie.
Myszy i inne "żywe pokarmy" są pożeranie żywcem, dla mnie to spora różnica.

Uzytkownik404

Ile jest ptaków drapieżnych, a ile gadów w domach? Naprawdę jest to porównywalna liczba?

Grelle

Karmienie żywą karmówką jest rzadkie, najczęściej gryzonie są w miarę humanitarnie uśmiercane przed podaniem, zupełnie jak te które lądują na twoim talerzu. Po twoich komentarzach doskonale widać, że z tymi rzadziej spotykanymi w domach zwierzętami nie masz zbyt wiele wspólnego, więc proszę zakończ temat, o którym nie masz pojęcia. :)

Uzytkownik404

Rzeczywiście, nie mam w otoczeniu węży czy innych zwierząt karmionych gryzoniami, jedyny przypadek był karmiony właśnie żywymi gryzoniami. Odniosłam komentarza powyżej ”nie popieram żywej karmowki (...) ale taki jest łańcuch pokarmowy, coś węże jeść muszą", z którego dla mnie wynika tyle, że węże karmi się właśnie żywą karmówką.
Tak to bywa przy wymianie argumentów, że nawiązuje się do wypowiedzi przedmówcy.
Na ogół lubię kulturalną u logiczną dyskusję, ale ty jak widzę specjalizujesz się w przytykach ad personam, więc faktycznie chętnie skończę temat.

Szynszylex powiem szczerze, że osobiście nic do gadów nie mam. Ba, sama kiedyś, w dalekiej przyszłości, chętnie bym i takiego lokatora przygarnęła. Psu też od czasu do czasu podrzucam jakieś mięso - wiadomo, jeść musi. Ale dla mnie jest zasadnicza różnica między karmieniem martwym zwierzakiem, a żywym, przerażonym i takim, które może dodatkowo poranić gada. Zawsze jest alternatywa, a można dostać wiele mrożonek, które są bezpieczniejsze i przygotowywane w humanitarny sposób (przynajmniej większość, ale jak komuś zależy, to znajdzie).

Szynszylex

psiarnia tak jak napisałam, nie popieram żywej karmowki. Jest to ostateczna ostateczność jak dla mnie, bo jak już dobrze z resztą napisałaś jest to stresujące dla obu zwierząt i może doprowadzić do poranienia węża. Ale często są ludzie, którzy hoduja swoje własne szczury/myszy, a przed podaniem je uśmiercają, często nawet w bardziej humanitarny sposób niż te przygotowywane na mrożonki.

Ckawka

A to koty nie jedzą żywego pokarmu? Mam dwie kotki ma karmówce. Nie wyobrażam sobie karmić ich przetworzonych żarciem. Powinny jest pokarm zbliżony do naturalnego, a nie gotowaną wieprzowinę z puszki.

KruszynkaDrobniutka Odpowiedz

Co wydaje się głupie ale działa, wcale nie jest takie głupie. 😊

NOTHING000

Czyli brawa dla autorki, bo zamiast zastanowić się nad tym, co zakomunikował jej partner, uniosła się gniewem i strzeliła focha?

PrzezSamoH

Nothing - a potem będzie zdziwiona, że facet postanowił odejść. Bo ona tak się starała, tak im razem dobrze było.

KruszynkaDrobniutka

Zażartowałam z tym. Powinna z nim szczerze pogadać a nie iść na skróty.

NOTHING000

Swoją drogą, chyba kiedyś było podobne wyznanie, ale od drugiej strony - autorem był facet, którego dziewczyna poświęcała duuużo czasu ich zwierzętom 🤔

Dodaj anonimowe wyznanie