#AquxJ

Miałem wtedy jakieś szesnaście lat. Środek lata, rodzice wzięli parę dni urlopu i uznali, że jestem już wystarczająco odpowiedzialny, żeby zostać samemu w domu. Gdy tylko drzwi za nimi zamknęły się, ja chwyciłem za telefon i przekazałem radosną wieść o wolnej chacie wszystkim moim znajomym. Ci podali informacje dalej i już tego samego wieczora miałem w mieszkaniu całą zgraję przyjaciół oraz ich zaufanych znajomych.
Impreza była taka, że latałem niczym kot z pęcherzem od pokoju do pokoju, usiłując zapobiec kolejnym katastrofom. A to ktoś zwymiotował na parapet, a to ktoś uznał, że wanna jest świetnym miejscem na chwilową drzemkę, a to jakiś fajtłapowaty gość zatrzasnął się w kiblu i skowycząc żałośnie, domagał się wypuszczenia... Największy problem stanowiły jednak pary, które wiedzione alkoholowym rauszem co i rusz kierowały się do sypialni moich rodziców. Ci wkurzali mnie najbardziej. Musiałem dosłownie co piętnaście minut wyrzucać stamtąd półnagich najebusów bełkoczących „Sooory... A masz gdzieś na wierzchu drzwi do piwnicy może?”.
Kiedy właśnie zbierałem z podłogi resztki potłuczonej szklanki, którą to jakiś pijak postanowił nadgryźć, jeden z moich kolegów zaliczył spektakularną glebę w dużym pokoju. Pech w tym, że akurat niósł kieliszki z winem. Pół biedy, że napój rozlał się na kafelki – można to było przecież sprzątnąć, najgorzej jednak, że oberwało się też ścianie. A że ta była biała, razem z czerwoną plamą przypominała flagę Japonii w dużej skali. Następnego dnia, gdy już pozbyłem się gości (nigdy więcej takich imprez!) i zapanowałem nad chaosem w mieszkaniu, postanowiłem zrobić porządek z winem na ścianie. Poszedłem do piwnicy. Ku mojej radości znalazłem tam farbę. Ten sam kolor! Szybko zakryłem czerwień. Jedna, warstwa, druga, piąta. Super! Po winie nie ma śladu. Teraz pozostaje tylko poczekać, aż farba wyschnie i przestanie błyszczeć. Po kilku godzinach farba była już sucha, ale nadal błyszczała. Co jest? – pomyślałem. Rzuciłem okiem na puszkę. No tak, to była farba olejna, a ściana była pomalowana lateksową, i to matową! Panika. Misja – piwnica. Zlokalizowałem właściwą puszkę. Nałożyłem chyba z 10 warstw i nic! Jak błyszczało, tak błyszczało.
Rodzice byli trochę wkurzeni, ale ostatecznie tata zasłonił feralny fragment tynku stojącą nieopodal szafką.

Przypomniałem sobie tę przygodę dopiero dzisiaj. Po 20 latach od tamtych wydarzeń. Mama i tata spełnili swoje marzenie i postawili sobie dom. Już nie musiałem wynajmować mieszkania, bo dostałem to rodziców. Zacząłem od remontu. Właśnie odsunąłem szafkę. Mimo że ściany wielokrotnie zmieniały kolor, błyszczący fragment nadal kłuje po oczach...
SchwartzeMargaritte Odpowiedz

Myślałam, że po 20 latach znalazłeś szkielety gżących się najebusów w piwnicy.

nazywamsieprzypal Odpowiedz

Ja bym to zmatowiła papierem ściernym, od biedy szorstką stroną gąbki do naczyń :D

upadlygzyms

Farbę olejną gąbką?
Wyborne :)

KrakowskiMoherek Odpowiedz

Tylko po co zapraszać na imprezę ludzi, przy których się nie pobawisz, tylko będziesz miał problemy. Takie "imprezy" organizuje się gdzieś indziej. Ale co kto lubi ;)

Dragomir

Miał 16 lat i nigdy potem już tego raczej nie zrobił, chodzący ty ideale.

Mleczyk Odpowiedz

Nie mogles delikatnie zdrapac szpachelką?

Bezubez Odpowiedz

Gruntem to Panie, gruntem.

AmonimowaNieznajoma Odpowiedz

Chyba za dużo projekt X (mnie by zabili) XDD

Brokula Odpowiedz

A ja mam 17 lat, nawet nie mam znajomych żeby jakąś imprezę urządzić ale mnie samej na tydzień nie zostawią bo nie

Sirdark Odpowiedz

20 lat ścian nie malować. Szacun

Dragomir

"Mimo że ściany wielokrotnie zmieniały kolor...".

Azorrrr Odpowiedz

Tak to jest jak zaprosisz do domu polskie zwierzęta.

Dodaj anonimowe wyznanie