#ABps4
Spotkania odbywały się w godzinach wieczornych. Niestety, udało mi się pójść ledwie dwa razy, z dużym trudem - przy każdym wyjściu moja matka wymyślała milion teorii, że na pewno idziemy chlać, ćpać, imprezować. Wracałam trzeźwa po 2-3 godzinach, no ale najwidoczniej dobrze się kryję albo zdążyłam wytrzeźwieć(!). Później już zwyczajnie przestała mnie tam puszczać.
Mogła pójść zobaczyć jak to wygląda, mogła spytać się nauczyciela czy coś takiego się odbywa i ja chodzę... Nie! Ona przecież wie lepiej.
Brałam udział w projekcie w szkole, który odbywał się raz na 2 tygodnie po zajęciach i trwał do 18-19. Zawsze koło godziny 17 matka do mnie wydzwaniała, oczywiście nie wierząc, że siedzę w szkole. Również mogła się spytać, również nie chciała tego zrobić.
Pewnego razu zostałam nakryta na nocnym siedzeniu przy komputerze (mogłam siedzieć tylko w godzinach 17-22). Ojciec zapalił mi światło, ja zmrużyłam oczy i się zaczęło - ćpam, bo mam "małe oczy". Nazajutrz matka zrobiła mi tyradę i przetrzepała cały pokój w poszukiwaniu rzekomych narkotyków, już z góry mnie oskarżając.
Potem przy każdym powrocie do domu (nawet ze sklepu) było "chuchnij, pokaż oczy", itd. Zawsze się bałam, że coś im się nie spodoba i wszystko zacznie się od nowa.
Po długim czasie nieco się uspokoili, jednak wszystko wróciło, gdy podczas zmywania makijażu trochę płynu dostało mi się do oczu, a te zrobiły się czerwone i zaczęły łzawić...
Dla jasności - nie ćpałam, piłam mało (typu 2 piwa na urodzinach w wieku 16 lat) i nie kryłam się z tym. Generalnie byłam bezproblemowym dzieckiem - cicha, grzeczna, nie wagaruje, itd. Jednak z jakiegoś powodu nigdy mi nie ufali i na każdym kroku wymyślali jakieś teorie nt. moich rzekomych patologicznych zachowań.
Często miałam z powodu ich wymysłów kary, zakazy wychodzenia, zabrany internet. Cierpiały na tym relacje społeczne, niektórzy też myśleli, że tylko się wykręcam, bo nie chcę się spotkać.
Żyłam w poczuciu wiecznej niesprawiedliwości, widząc jak niektórzy chleją na umór, palą, itd. i uchodzi im to płazem, a mi obrywa się za całe zło, którego nawet nie popełniam. A to wszystko w 4 ścianach, w "idealnej rodzinie".
Oczywiście krzywych akcji w wykonaniu moich rodziców było więcej, całość mocno wpłynęła na mnie i moje późniejsze życie. Część już opisywałam: #gtJJP, #Kv4l6.
Współczuję Ci takich dzbanów jako rodziców. Może zrozumieją co zrobili na starość, jak zostaną zupełnie sami. Należy im się.
Miewałam podobne akcje. Z tym że moja młodsza siostra była w oczach rodziców super aniołkiem. Nienawidze swojej matki. Chociażby za to że jak kiedyś przypadkiem dostała skądś alkomat to zaraz postanowiła go na mnie wypróbować. Po jej minie już widziałam co spodziewa się na nim zobaczyć. Bo tak, poprostu.
I tacy rodzice potem się dziwią, że na starość ich dzieci nie odwiedzają. A jak się im przypomni, to się zasłaniają sklerozą.
A potem o takich rodzicach sa programy itd i robia z siebie ofiary losu.
Jestem ciekawa jak rodzice na to odpowiedzą jak byś się skonfrontowali z nimi po latach. Pewnie nie będą pamiętać że coś takiego miało miejsce albo będą przekonani o słuszności swoich działań. Bardzo przykro się to czyta, jak ciagle ktoś zakłada w tobie najgorsze :/
Narcystyczni rodzice. Polecam poszukać na reddicie i zobaczyć jak szeroki to problem. Nie eufimizować tego jako helikopter parent tylko narcyzm. A ten objawia się u dorosłych na różne sposoby.
Czemu narcyzm?
Wyszukaj to zrozumiesz. Potrzeba kontroli to narcyzm kobiet
Potrzeba całkowitej kontroli, przekonanie o nieomylności - typowo narcystyczne objawy
Moi rodzice mieli podobne akcje, na szczęście pozwalali mi chodzić na zajęcia dodatkowe.
Też mieliśmy w LO kółko astronomiczne. Super było😀
Moja ciotka odkąd skończyłam 14 lat mówiła mojej matce, że widziała mnie nacpana na dworcu. Tłumaczyłam, płakałam, udowadniałam. W wieku 17 lat piłam na umor, olewalam szkołę. I tak nic więcej nie mogła mi zarzucić. Wyrzucili mnie z domu jak skończyłam 18 lat. Poszłam do pracy, potem na studia. Wróciłam na łono rodziny jako przykłady obywatel. Córka mojej ciotki, ukochana mądra i cudowna ma 19 lat, jest w ciąży i " nie wie z kim" . Dziękuję za to, że w newralgiczym punkcie mnie od tego odcieli.
Współczuję rodziców. Niestety ale wielu staruszków prezentuje mentalne średniowiecze w temacie wychowywania, no ale wierzę, że takie przypadki są już coraz rzadsze. Ja miałem bardziej absurdalną sytuację, nieraz przychodziłem do domu na spidzie (feta, czasem piguły) i nigdy mnie o nic nie podejrzewali. Ale gdy raz wróciłem schlany jak świnia i zacząłem się awanturować, wtedy zgodnie stwierdzili, że "podejrzewają prochy".
Sami pewnie szaleli za młodu to myślą, że ty też.
każdy mierzy własną miarką