#8RkhV

Noc, pobocze drogi, wypadek, zmasakrowane ciała. Na moich rękach zmarła mała dziewczynka. Robiłem wszystko, żeby ją uratować, ale nie dałem rady. Poległem. Po wszystkim wróciłem do domu. Nikomu nic nie powiedziałem, nie podzieliłem się tym ani z rodziną, ani ze znajomymi. Wróciłem do domu i jakby nigdy nic umyłem się i poszedłem spać. Jedyna rzecz, z jaką się źle czułem to to, że nie zrobiło to na mnie wrażenia i nie miałem w sobie żadnych większych emocji. Nie śniło mi się to po nocach, nie siedziało mi to w głowie. Myślałem, że jestem po prostu niezwykle silnym psychicznie skurwielem, ale nie.

Minęło prawie 10 lat i ten obraz wrócił z wielką siłą. Dziś od rana leżę w łóżku, a po głowie chodzą mi wszystkie te sceny sprzed lat. Leżę i płaczę. Nie mogę się pozbierać. Nie jestem w stanie poradzić sobie z tym, co widziałem. Widziałem w życiu wiele złego. Zbyt wiele. Znajomi mają mnie za pozytywnego śmieszka, zawsze uśmiechniętego, duszę towarzystwa, z idealnym życiem jak z serialu. Nigdy nie marudzę, nigdy nie mówię złych rzeczy, nigdy nie doświadczyli ode mnie żadnych złych emocji i teraz nie chcę i nie potrafię nikomu opowiedzieć o tych moich słabościach. Jesteście pierwsi.
Frog Odpowiedz

To żadna słabość. To typowa trauma odroczona.
Warto ją przepracować ze specjalistą - obawiam się, że po tak długim czasie sam możesz sobie z tym nie poradzić.
Trzymaj się dzielnie - powodzenia 💕

"Trauma odroczona (opóźniona) to stan, w którym objawy zespołu stresu pourazowego (PTSD) nie pojawiają się bezpośrednio po traumatycznym wydarzeniu, ale dopiero po upływie dłuższego czasu – często po kilku miesiącach, a nawet latach."

KurzaStopa Odpowiedz

Posiadanie podstawowych ludzkich odruchów to nie słabość, tylko bycie człowiekiem.

SamoZycie Odpowiedz

Opróźniona żałoba.

Dodaj anonimowe wyznanie