#8JSsd
Piętro niżej mieszkała młoda, samotna matka E. z dwójką dzieci. Jedno chore na porażenie mózgowe, drugie malutkie. Ta rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. Pragnęłam im pomagać. Robiłam paczki dla dzieci, odwiedzałam. Mama nie miała nic przeciwko. Siostra jednak nie popierała mnie. Pławiła się w luksusie. Tato kupował jej co tylko chciała, była przecież wymarzoną córeczką tatusia. Miała własne auto i wszystko co sobie zapragnęła. Ja chciałam się usamodzielnić. Znalazłam pracę bez pomocy rodziców, wynajęłam kawalerkę. Z dnia na dzień moje relacje z siostrą pogarszały się. Wyśmiewała mnie. To co zarobiłam - za to żyłam i pomagałam innym. Jeździłam do domów dziecka, do różnych fundacji, opiekowałam się dzieciaczkami, robiłam im niespodzianki. Ich uśmiech dawał mi energię na cały dzień. Te maleństwa potrzebowały czułości.
Nadszedł czas kiedy to starsza siostra musiała opuścić gniazdo i w końcu też się usamodzielnić. Jej było tak wygodnie. Zawsze miała to czego chciała, no a teraz się skończyło. Tato zaczął chorować. Mama zajmowała się nim, podawała leki. Starsza siostra była niewdzięczna. Nie obchodziła ją choroba taty, udawała tylko lekkie zainteresowanie, by jak najdłużej zostać w domu i się nie wyprowadzać. Tata zmarł. Siostra wyprowadziła się. Nie odwiedzała mamy. Nie miała po co, przecież mamy na litość nie weźmie.
Minęły 2 lata. Ostatnio spotkałam ją w sklepie. Była w ciąży. Nie wyglądała już jak kiedyś. Nie była już tą modną nastolatką, obwieszoną złotem i srebrem jak kiedyś. Nie wiem czy się zmieniła, wiem tylko, że już nie jest tą bogatą, rozpieszczoną i rozkapryszoną gówniarą. Tak jak byłyśmy inne, lata zmieniły i teraz jesteśmy takie same, na takim samym statusie materialnym. Teraz wiem jak to pieniądze zmieniają człowieka.
Kilka dni temu napisała, że chce się spotkać, że żałuje tych ostatnich lat. Wiem, że odbudujemy relacje, kocham ją i jej maleństwo. To moja siostra, mimo wszystko zawsze jej pomogę.
Z autopsji mogę ci tylko powiedzieć jedną rzecz. Ludzie nie zmieniają się od razu, a czasami wcale. Także nie rzucaj dla niej wszystkiego, nie poświęcaj się za bardzo.
Nie mówię żebyś nie pomagała siostrze, tylko tak jakby ostrzegam abyś później się nie przejechała, bo być może jeśli znowu czegoś się dorobi to znowu cię wystawi
Dużo o tym myslalam. Zdawałam sobie pytania co jeśli jej pomogę, ona to wykorzysta i znajdzie sobie jakiegoś bogatego faceta, wyjedzie a ja nie będę jej do niczego potrzebna. Co jeśli z dnia na dzień zabroni mi kontaktować się z dzieckiem. Na początek rozmowa. Szczera rozmowa z siostrą. Tak szybko jej nie zaufam, jednak zrobię wszystko by nasze relacje się choć trochę się poprawiły.
Ja natomiast z autopsji wiem, że ludzie potrafią się zmienić z dnia na dzień. Wystarczy silna wola i prawdziwa, nie wymuszona chęć zmiany
Człowiek może się zmienić z dnia na dzień szczególnie w przypadku zmiany życia o 180 stopni, jak tragedia, informacja o chorobie itd. Nie jest to jednak tak częste, czasem stare nawyki zostają, dlatego trzeba zawsze być ostrożnym.
Co miałaś na myśli pisząc "zadumana" ? Bo to do jej stosunku do pieniędzy chyba nijak się nie odnosiło (zadumanie nie ma nic wspólnego z dumą, bo odnoszę lekkie wrażenie, że bardziej o taki kontekst mogło chodzić) Albo to było bez związku i ja po prostu dumam nad nieistotnymi szczegółami całej historii ;)
ZielonyGil rzeczywiście, zapominam wciąż o takich cudach dzisiejszej technologii, jak ja nie lubię tych słowników :)
Chciałbym Ci życzyć tego, aby wasze relacje się ułożyły po Twojej myśli, autorko! Ale... Patrząc na doświadczenia mojej mamy I taty (jeśli chodzi o ich stosunki z rodzeństwem) to wszystko było dobrze, dopóki na drodze nie stanęły pieniądze...
Bądź czujna autorko, oby się nie okazało, że chce Ciebie wziąć na litość i tak na prawde potrzebuje tylko od pieniędzy i wsparcia...
masz dobre serce, to uważaj. Bo siostra wcale nie musi mieć tak samo dobrego. I że chce się spotkać, to bym raczej się zastanawiała o co będzie prosić na tym spotkaniu. Może o pożyczkę? a może o podżyrowanie kredytu? Jakoś nie wierzę, że ludzie ot tak się zmieniają. Szczególnie, że dorastałyście w tych samych warunkach, więc kurcze..to nie pieniądze na nią tak wpływały, to po prostu ona ma coś z charakterem nie elo.
Spotkanie okazało się udane. Powoli nasze relacje ulegają poprawie :) Rozmowa była szczera. Siostrze wiedzie się w miarę dobrze, jednak gryzło ją przez cały czas sumienie. Przyznała się do błędów czuła się bardzo samotnie. Przyznała też, że brakuje jej taty i mnie. Chce coraz częściej się ze mną widywac.
Oby wszystko się dobrze ułożyło. Pozdrawiam:)
Masz bardzo serduszko, tylko nie daj wykorzystać siebie i serca. Uważaj.
I to jest to co zawsze powtarzam tutaj, osoby które dostawały wszystko od rodziców, przeważnie kończy im się eldorado jak przychodzi im samemu żyć. Albo jak jest jakiś większy problem życiowy. Ludzie którzy mają ciężej w życiu na początku, są bardziej zahartowani w późniejsze życie.
Ja bym jej nie wierzyła ,że się zmieni. Ale lepiej miej to jej dziecko na oku
Strasznie źle się to czyta. Jakby jakieś dziecko wymyśliło historyjkę, żeby wystawić sobie laurkę.
brzmi jak trudne sprawy ;p
sorki za brak dużych liter klawiatura nie działa za dobrze
Jesli sam sie nie nauczysz to życie cię nauczy.