#6Rn5i
Z moim Ukochanym K. jesteśmy razem 6 lat. Ostatnio kilkukrotnie rozmawialiśmy o zaręczynach i K. stwierdził, że jest gotowy, tylko musi uzbierać kasę.
Pod koniec miesiąca zapytałam czy nie wyskoczymy na koncert. K. stwierdził, że oszczędza i może w następnym miesiącu. Niestety nie wybraliśmy się, ponieważ K. brał mnóstwo nadgodzin, dodatkowych zleceń i wpadło też kilka fuch extra.
Tak się złożyło, że nasze miesięcznice wypadają w dzień kiedy najwięcej Polaków dostaje wypłatę. Zawsze żartowaliśmy, że dzięki temu nigdy o rocznicy nie zapomnimy.
Dzwonię do niego w pracy czy nie wyskoczymy na jakąś kolację z okazji kolejnej rocznicy. Nie odbierał. Chciałam zarezerwować stolik, więc napisałam SMS do naszego kumpla, który z nim pracuje żeby powiedział K. żeby ogarnął tel. W odpowiedzi dostałam, że K. skończył dziś szybciej, bo musiał coś załatwić. Po jakimś czasie oddzwonił zdyszany i okazało się, że jest w galerii. Zapytałam co tam robi i usłyszałam, żebym nie drążyla tematu bo zapeszę. Nie powiem serce zabiło szybciej, kawałki układanki połączyły się w całość.
Kiedy zobaczyłam jak wysiada z auta z torebeczką i kwiatami, miałam już niemal 100% pewność. Prawie skakałam z radości.
Wpada K. pełen szczęścia i emocji, całuje mnie i daje kwiaty mówiąc, żebym usiadła bo coś musi mi pokazać.
Pada w tych emocjach na kolano, a właściwie na dwa, i otwiera pudełko a tam... zegarek, męski zegarek. Myślę w*f?! Szoku opisywać nie muszę. Później padło milion zalet tego bardzo drogiego zegarka i jakim jest farciarzem, bo to była ostatnia sztuka, a dziś -5%.
Dodał, że dostał w pracy SMS z banku, że wypłata, a za chwilę od jubilera, że taka promocja. To popędził.
Tak, wspominał kiedyś, że podoba mu się cholernie drogi zegarek.
Nie był to żart, pierścionka nie było.
Kwiaty kupił od staruszki, bo chciał rozmienić pieniądze na bilet. Szał zakupowy przysłonił mu nawet rocznicę.
Koleś klęka na kolana, żeby pokazać pudełko z zegarkiem, który kupił dla siebie? Serio?
Jeśli dodać do tego fakt, że było sporo rozmów o zaręczynach i koleś przyznał, że jest gotowy, to cała ta sytuacja wydaje się skrajnie nieprawdopodobna, a już na pewno głupia z jego strony. Jeszcze bym zrozumiał gdyby to był żart, a pierścionek jednak by się pojawił, ale tak... klękać, aby pokazać co się sobie kupiło? Nie ogarniam.
Jeżeli to prawdziwa historia, to najwidoczniej lasko podkoloryzowała historię, albo to był swego rodzaju żart jej chłopaka :D
A gdzie tam jest napisane, ze klęknął?
@korelja, tu:
"Pada w tych emocjach na kolano, a właściwie na dwa, i otwiera pudełko a tam... zegarek, męski zegarek"
A ja potrafię zrozumieć osoby (nie tylko kobiety - mężczyzn również), które potrzebują zaręczyn, zwłaszcza jeśli związek trwa już dłuższy czas. Rozumiem też ludzi, którzy nie uznają instancji małżeństwa i nie widzą potrzeby brania ślubu, ale to musi być obustronna postawa. Dlatego o swoich potrzebach warto i należy otwarcie mówić, aby nie było sytuacji, że jedna osoba wyczekuje, a druga nawet o tym nie myśli i nie ma pojęcia, że dla kogoś to może być ważne. Jeśli oczekiwania dwojga osób całokowicie się rozmijają, ktoś ślubu definitywnie nie chce lub pomimo długiego czasu bycia razem nie potrafi się zdecydować, druga osoba ma prawo czuć się zraniona, traktowana niepoważnie albo najzwyczajniej w świecie stwierdzić, że taka sytuacja nie odpowiada jej. Nikt nie ma obowiązku czekać w nieskończoność na coś, co jest dla niego ważne, zwłaszcza jeśli nie wie czy się w ogóle doczeka.
Podpisuję się w 100%!
No niby tak, ale często takie rzeczy wychodzą po latach, albo ktoś zmienia zdanie. A związek, gdzie ludzie są razem 6 lat, są dorośli i mieszkają razem, ale nie są zaręczeni mi osobiście wygląda na to, że któreś z nich wciąż oczekuje na "lepszą opcję". W każdym razie każdy może mieć swoje poglądy. Ślub też wiele ułatwia, a może być to po prostu te 15 min przy urzędniku w USC bez zbędnych gości. Potem łatwiej o dokumenty, wyniki u lekarza, czy w szpitalach. Często zdarza się tak, że ktoś ma więcej czasu czy coś jest komuś bardziej po drodze. Do niektórych rzeczy trzeba poświadczenia notarialnego, a tak to wydadzą praktycznie od ręki (chyba, że faktycznie dokument będzie z bardzo poufnymi danymi). Jasne, to samo można byłoby osiągnąć związkami partnerskimi, ale póki co to chyba jeszcze nie są w Polsce legalne, bo to przecież "homoseksualne śluby" :)
W każdym razie najgorzej jak komuś się zmieni zdanie co do dzieci, albo "on/a tak mówił/a, ale przecież to wiadomo, że chce inaczej!".
Zgadzam się, że wymuszanie deklaracji jest bez sensu.
Widzę tylko w tym wyznaniu duże rozczarowanie zachowaniem faceta.
Nie ma sensu wymuszać czegoś co powinno przyjść naturalnie, z miłości. Tylko warto się zastanowić, co oznacza, jeśli to jednak nie przychodzi po dłuższym czasie.
Naturalnie z miłości przychodzą zaręczyny i ślub? A wiesz, że są ludzie dla których to wcale nie jest ważne i żyją bez ślubu? Może po prostu dla niego to nie jest takie ważne.
Jasne, Poroniec, są ludzie dla których to nie jest ważne. Ale ta para o tym rozmawiała, i z tej rozmowy raczej wynika, że oni do tej grupy nie należą. Więc w ich przypadku można by oczekiwać, że naturalnie, z miłości, przyjdą zaręczyny i ślub.
Matko, @Poroniec, masz jakiś gorszy czas? Przez kilka ostatnich dni ciągle jestes "na nie", komentarze piszesz zazwyczaj z mniejszym lub większym atakiem... wyluzuj, to tylko internet.
Doskonale wiem, że to tylko internet. Chyba każdy może tutaj pisać co chce. Nie zgadzasz się? To normalne, bo każdy widzi różne rzeczy inaczej.
Ostanie zdanie mnie rozwaliło. Kto obchodzi 'miesięcznice'...brzmi dość głupiutko.
Fajnie, że trafił na promocję. Niech mu się zegarek dobrze nosi. A Ty wyluzuj.
Wszyscy pisowcy po katastrofie smoleńskiej... (Nie mam nic do PIS-u ani do tej katastrofy, ale kurde wolałabym obchodzić miesięcznicę powrotu Polski na mapy niż tego)
Niektórzy po prostu lubią świętować miłe chwile, a kolejny miesiąc razem jest dobrą okazją na wspólną elegancką kolację albo coś innego co para lubi :-)
No ja za to mam coś do PiSu, obchodzenie tych miesięcznic jest chore.
Ryby - To trzeba mieć powód, żeby miło spędzać czas?
@Poroniec, nie trzeba mieć powodu, żeby miło spędzać czas, ale można mieć powód i to jest przyjemne.
Miesięcznice obchodzone przez pary kojarzą mi się jedynie z nastolatkami :/ Nic do tego nie mam, ale brzmi to dość głupio - jak szczycenie się tym, że wytrzymali ze soba miesiąc czy dwa, ale co kto lubi ;)
E tam, obchodzenie miesięcznic jest fajne, bo to pretekst do znalezienia czasu dla ukochanej osoby i przełamaniu codziennego zabiegania 😊
Ale z wyznania wynika tylko, że miesięcznice przypadają na dzień wypłaty u wielu Polaków, a nie że oni obchodzą ją. Cała sytuacja miała miejsce w rocznicę ich związku (czyli fakt faktem w 72 miesięcznicę).
Rocznicę, a nie miesięcznice :) ale zgadzam się, powinna wyluzowal i cieszyć się jego szczęściem
Zbierali na zaręczyny, a on kupił za to zegarek... jak ma wyluzować?
To on miał zbierać pieniądze. Nie ona. Nie powiedział kiedy się oświadczy. To jego pieniądze więc może z nimi robić co chce. Po co taka presja...równie dobrze może się oświadczyć za kilka miesięcy. I co to zmieni? Nic.
Gorzej jeżeli jemu na tym aż tak nie zależy a jej właśnie za bardzo. Ale to już chyba powinna rozwiązać szczera rozmowa.
Ok, rozumiem że nie chcesz stawiać swojego chłopaka pod ścianą. Ale skoro zbierał na pierścionek a kupił sobie bardzo drogi zegarek to chyba nie doczekasz tego pierścionka.
serio z tymi "miesięcznicami"?
Chyba tylko autorka obchodziła te miesięcznice :P
A ja nigdy nie zrozumiem kobiet, które rzekomo nie potrzebują zaręczyn, a jednak czekają na nie jak grzyby na deszcz :)
Taaa znam wiele lasek, którym nie zależało na zaręczynach, a teraz wielkie płacze bo mieszkają z facetami, a oni się nie oświadczają. :) Każdy robi jak chce, ale bawi mnie to jak osoby bez ślubu za wszelką cenę udowadniają, że tak jest lepiej :) Dla kogoś kto boi się deklaracji i czegoś na całe życie pewnie i tak. Ale dla kogoś, kto traktuje to poważnie i chce być z tą drugą osobą już na zawsze to naturalna rzecz. Autorka też pisze, że nie wymuszała, że wszystko ok, ale z drugiej strony już by chciała, zrobili super, bo o tym pogadali, może to było specjalnie, żeby zbić ją z tropu i minie miesiąc dwa nie będzie się spodziewać a tu cyk zaręczyny. :) Powodzenia! :)
to może postaw jednak sprawę jasno, powiedz mu że tobie zależy na ślubie, bo jak on tak będzie zbierał na ten ślub to się nigdy nie doczekasz. A te dziewczyny o których piszesz z takim politowaniem po prostu stawiają sprawę jasno a nie się tajniaczą.
Ma samochód i kupuje bilet? Ojj, mocno naciągane te wyznanie...