#5ztvH

Najprawdziwsza historia z mojego życia...
Opiekowałam się kiedyś staruszką w Niemczech, nazwijmy ją Renatą. Miała mocno zaawansowanego Alzheimera, ale miło mi się u niej pracowało. Utknęła w czasach drugiej wojny światowej i często w czasie burzy próbowała się gdzieś chować myśląc, że to jakieś strzały. Pochodziła z Polski, ale jej rodzina uciekła w czasach komuny. Czasami mówiła coś w naszym języku. Renata bardzo lubiła czytać, prawie cały czas miała nos w książkach, więc kiedy wychodziłam do biblioteki, zapytałam, czy chce, żebym coś jej przyniosła. Podała mi konkretny tytuł, co bardzo mnie zdziwiło, więc dokładnie to, co chciała, przyniosłam jej z biblioteki.
Trochę powariowała z tą książką. Kiedy skończyła ją po raz pierwszy, powiedziała, że ma strasznie dużo błędów, że napisałaby to trochę inaczej. I mówiła, że ogromnie jej coś ta książka przypomina. Odłożyłam ją na półkę i zamierzałam odnieść, ale kiedy znów wybierałam się do biblioteki, Renata znów poprosiła mnie o tę samą książkę. Przedłużałam jej oddanie w nieskończoność, aż w końcu nawet kupiłam ją przez internet. A pani Renata czytała, odkładała, czytała coś innego i znowu wracała do tej książki tak, jakby nigdy wcześniej jej nie czytała. Co tydzień wychodziłam do biblioteki i co tydzień prosiła mnie o to samo. Tak było przez pół roku. A później pani Renata zmarła. Znalazłam ją w jej łóżku, z tą przeklętą książką na kolanach, całą zamoczoną, jakby czytaną do samego końca. Jej rodzina poprosiła mnie, żebym pomogła im poukładać rzeczy po babci, na co się zgodziłam, bo przez ten czas bardzo się do pani Renaty przywiązałam.
Pośród jej rzeczy znalazłam stare dokumenty i odkryłam, co tak niesamowitego było w tej książce. To pani Renata ją napisała. Kiedyś, dawno temu, nim zmieniła imię i nazwisko na niemieckie, jak jej rodzina.
I tak sobie myślę do dziś, jak okropna jest to choroba, ten Alzheimer.
Renata do końca życia czytała książkę, którą sama napisała i nie mogła sobie o tym przypomnieć.
Colombiana Odpowiedz

Strasznie to smutne 😔

greenpurple Odpowiedz

Ja to zrozumiałam, że ona zdawała sobie sprawę,że to jej książka i czytała ją w kółko żeby sobie przypominać kim była/jest. Skoro mówiła co by poprawiła i jeszcze to zatrzymanie się w latach wojennych?

mrpickles Odpowiedz

Mój dziadek tydzień temu zmarł. Miał grypę. Alzheimer był u niego tak zaawansowany, że zapomniał jak się oczyszcza nos i że flegmę trzeba wypluwać... Więc już wiadomo jak to się stało. Spoczywaj w spokoju dziadku [*]

niechcedorastac Odpowiedz

Jaki tytuł?

Prowokatorka09 Odpowiedz

Ale mogłaś napisać książkę i tak cieżko byłoby zidentyfikować osobę ktora to napisała, jesli jej znajomi znają tą historie to bede wiedzieli kto to napisał nawet bez tytułu książki. A raczej nie znajdziemy po książce i autorze imienia i nazwiska jej opiekunki przed śmiercią czyli ciebie. A jestem ciekawa 😂😂

Prowokatorka09

Napisać jaką książkę, tytul*

NarnijkawGlanach Odpowiedz

Jest nadzieja że podasz tytuł? :)

Alioth Odpowiedz

Przyznam że naprawdę się wzruszyłam :c

KaerMorhen Odpowiedz

Dlaczego znowu nie ma podanej najwazniejszej informacji ? :/

Misiaaaa

Bo to anonimowe?

MaryL

Bo to zmyślone?

umyjokna Odpowiedz

Proszę Cię podaj tytuł tej książki.
Będę bardzo wdzięczna.

kxjxiishrbrjsksk Odpowiedz

oj mało autemtyczne wydaje mi się to wyznanie. za długo opiekuję się ludźmi z alzheimerem, żeby uwieżyć. ta choroba wbrew ogólnym przekonaniom nie objawia się jedynie zapominaniem. piszesz jeszcze, że to zaawansowane stadium, a samo zapominanie to raczej początkowe... Nie wspomnę o czytaniu...

tonacawmarzeniach

uwierzyć*

MaryL

True. Ja mam chyba alergie na styl pisania tej osoby. Bo po kilku pierwszych zdaniach to widzę, a reszta wyznania mnie tylko utwierdza.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie