#5oHnV

Jestem z moim partnerem od 6 lat, wczoraj po wspólnej wizycie u ginekologa potwierdziliśmy fakt – mam w brzuchu obcego. Niby żadne zaskoczenie, bo nie zabezpieczaliśmy się, stwierdziliśmy, że jak będzie, to będzie, oboje skończyliśmy 30.
Jedyne co mnie martwi, to moje podejście do sytuacji. Kiedy myślę o dziecku, to mam na myśli raczej kaszojada, a nie słodkiego bombelka. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje życie całkowicie zmieni się, ale nie potrafię rozpatrywać tego w kategoriach: rzucam wszystko, zostaję matkooom! Jest to dla mnie naturalny etap życia, ale nie chcę przez to ani trochę z czegoś rezygnować, choć pewnie będę musiała. To co piszę zapewne wyda się być chaotyczne, owszem, targają mną emocje, ale wszystko to sprowadza się do jednego – nie chcę rezygnować z siebie, obawiam się nowej roli, co w ogóle właśnie się dzieje?
Dodam jeszcze, że na całe szczęście nie mieszkam w patologicznej pod tym względem Polsce i jeśli dziecko okaże się chore, nie będę się zastanawiała nawet 5 minut co zrobić. Moja matka pół życia pracowała w DPS-ie i dobrze wiem, co dzieje się z takimi dziećmi, kiedy rodzice już nie dają rady się nimi zajmować.

Jak wy, drodzy anonimowi, poradziliście sobie z nową sytuacją w życiu, jaką jest oczekiwanie na potomka? Czy to normalne, że nie rozpływam się ze szczęścia?
LubieBzy Odpowiedz

W pełni normalne. Każda kobieta reaguje inaczej, to zależy od hormonów, doświadczeń życiowych, indywidualnych preferencji czy też stopnia oswojenia się z nową rolą. Ba! To wręcz dobrze, że nie chcesz rezygnować z siebie, super, że jesteś świadoma ewentualnych wyrzeczeń. Najtrudniejsze są zwykle pierwsze miesiące, ale jak już dziecko zaczyna być kumate to jest coraz lepiej oraz w pewnych aspektach prostsze.
na pewno Twoje życie znacząco się zmieni i będziesz musiała się dostosować. Natomiast pamiętaj, że nie jesteś w tym sama, masz partnera, który powinien Cię wspierać oraz wspólnie ponosić odpowiedzialność.
Jeżeli takie uczucia będą się utrzymywać to warto przejść się do psychologa, co by upewnić się, że wszystko jest okej. Czasami fakt usłyszenia takiej opinii od osoby trzeciej z pewnym autorytetem dużo pomaga. A jak nie to psycholog pomoże Ci dojść do źródła problemu i je naprawić 🙂

ohlala Odpowiedz

Ludzie naprawdę różnie się w tej sytuacji zachowują. Mojej znajomej, która zawsze miała luźne podejście do wszystkiego, totalnie odbiło w ciąży (i była nie do zniesienia). Inna znajoma, która była kiedyś mimozą, wyczekaną ciążę w sumie ignoruje, tzn. robi co trzeba, ale za bardzo się nią nie przejmuje. Nikt Ci nie powie, jak będzie, kiedy urodzisz dziecko. Możesz sama się zdziwić własną reakcją. ;)

Vito857 Odpowiedz

Jak dla mnie całkiem normalne podejście. Nie każda matka dostaje odpieluszkowego zapalenia mózgu.

MaryL

@Hvafaen, tak trochę stajesz w opozycji dla zasady, a nie z jakiegoś konkretnego powodu. W dodatku wycięłaś fragment cytatu, zupełnie zmieniając znaczenie. Napisała "nie chce rezygnować, choć pewnie będę musiała". Więc zdaje sobie sprawę, że będzie się musiała dostosować. Po prostu pisze o swoich emocjach, że są inne niż by się spodziewała. Reklamy, instagramy i inne matki pompują w nas przeświadczenie, że spłynie na nas z nieba jakaś euforia, i potem się zaczynamy zastanawiać - skoro tak nie jest, to czy wszystko ze mną w porządku?

Ultraviolett Odpowiedz

Ciaza to nie narkotyk, wiec dlaczego mialabys sie rozplywac ze szczescia?

ravageuse

Nooo, zdania uczonych sa podzielone.

Czaroit Odpowiedz

Moja kumpela wiele lat płakała, jak to ona pragnie dziecka, bo jedyny sens jej życia to własny dzidziuś. Truła o tym non stop.
Gdy zaszła w ciążę, nagle jej się odmieniło i wyznała mi, że tak naprawdę, to najchętniej wyskrobałaby teraz dzieciaka. Nie chce go, nic do niego nie czuje.

Dziecko się urodziło i większość obowiązków nad nim przejął tatuś. I tak już zostało. Mamusi macierzyństwo nie podeszło. Choć tak baaaaaardzo o nim marzyła.

Nikt nigdy nie wie, jak faktycznie zareaguje na ciążę. Silny instynkt macierzyński nie jest żadnym gwarantem satysfakcji i radości z bycia mamusią.

Natomiast czasem brak takowego sprawia, że matka ma zdrowszy stosunek do dziecka, nie odwala jej kompletnie, zachowuje naturalną równowagę między spełnianiem się w macierzyństwie a innymi dziedzinami życia. I dzięki temu wychowuje zdrowsze psychicznie i szczęśliwsze dziecko.

Bo nie ma nic gorszego niż mamunia z szajbą na punkcie jej ukochanego bombelka. Idealny przepis na nieszczęśliwe, zależne emocjonalnie dziecko.

dewitalizacja Odpowiedz

Rozpływają się ci, którzy latami starają się o dziecko albo od zawsze marzą o rodzinie. U was była to wpadka, braliście pod uwagę ewentualność ciąży i jesteście gotowi podjąć się rodzicielstwa, ale nie jest to dla was sensem istnienia. Chyba najzdrowsze podejście.

Iguannna

Dewi nie mów ze to wpadka bo odstawienie antykoncepcji to planowanie ciąży. Wpadka to moment kiedy poprawnie stosowana antykoncepcja zawiodła. Potem młode kobiety boja się uprawiać seksu bo wszędzie słyszą ze ktoś „wpadł” a antykoncepcja w tak wielu przypadkach zawodzi. Przed 30r.z WSZYSCY moi znajomi którym urodziło się dziecko mówili ze to wpadka. Jak pytałam co w takim razie zawiodło to okazywało się ze nie stosowali antykoncepcji…. Nie powielajcie tego mitu błagam.

dewitalizacja

No może i fakt. Chodziło mi o to, że nie planowali świadomie tego dziecka i to różni ich od ludzi, którzy się o nie starali, sprawdzając dni płodne z kalendarzykiem w ręku.

Dragomir

Przecież się nie starali, tylko odstawili antykoncepcję. Wpadka to zajście w ciążę, kiedy się o nią nie stara. Tak jak tutaj.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Reagujesz najzupełniej normalnie. Są kobiety, które się rozpływają, a są takie co podchodzą zadaniowo. Z doświadczenia zazwyczaj dzieci tych drugich są lepiej wychowane.

Dragomir

Podejście zadaniowe oznacza, że robisz coś wg planu, na przykład - nakarmić kaszojada, przewinąć, pobawić się trochę, umyć, uspać. Odhaczone. Zamiast rozpływania się w zalewie emocji - jaki ten bombelek słodziaszny, a jaką kupkę zrobił piękną, ojej - i zero innych tematów niż o dziecku. Ja to tak zrozumiałem.

A tobie nie pierwszy raz zdarza się nie zrozumieć tego co czytasz. Najgorzej, jeśli później rzucasz w czyjaś stronę oszczerstwa bo czegoś nie załapałaś, na przykład jakiegoś żartu.

Gramvabanque Odpowiedz

Normalne. Możesz jeszcze nie czuć tego czegoś. Może poczujesz jak maluch zacznie kopać, może poczujesz dopiero jak się urodzi, a może będzie to taka trauma, że będziesz zadaniowo do tego podchodzić . Też nie byłam w skowronkach - jak już dostałam malucha na drugi dzień po porodzie to właśnie się rozpłynęłam. Ale i tak nie musi być - każdy inaczej reaguje. Moja koleżanka była przeszczęśliwa i czar prysł w trakcie pobytu w szpitalu.

Porozmawiaj ze swoją drugą połową, dziadkami i zastanówcie się razem czy można w jakiejś formie zachować dotychczasowe życie (to również zależy od malucha - jedni mają złote niemowlęta inni nie mają życia - nie nastawiaj się na nic) i powoli brnąć do tego nawet, jeśli maluch będzie płakał dzień i noc - po jakimś czasie sobie z tym poradzić. Pomijajac rozstanie i jego powody - mogłam wyjść na siłownię czy zająć się przez 1-2 dni swoją pracą..

Choroby - diagnostyka prenatalna rozwiewa wiele wątpliwości i warto skorzystać, by mieć spokojną głowę.

Rezygnacja z dotychczasowego życia - wiesz jak trafi się czort to nic nie zrobisz, ale może będzie inaczej i np. mi się na przekór wszystkim obawom trafił maluch, którego mogę zabrać wszędzie, z którym nie byłabym się pojechać sama na wakacje czy zabrać go do pracy - jest to stresujące, ale tez w pewien sposób motywujące - nie ważne, że każde wyjście to wyprawa życia na biegun z pełnym ekwipunkiem .

Dziękuję za Twoj komentarz. Ogólnie sporo tu dobrego słowa. Ja po prostu <podejrzewam> jak każda przyszła matka mam mętlik w głowie. Oczywiście, że zrezygnuje ze wszystkiego z czego tylko będzie trzeba dla tego dziecka. Na tym polega miłość i poświęcenie. Z każdym dniem odkrywam w sobie nowe uczucia i w sumie jest to całkiem przyjemne, no może nie te mdłości 😅

DGM Odpowiedz

To sie trzeba bylo zabezpieczac skoro nie umiesz kochac wlasnego dziecka. Szkoda dziecka.

tonacawmarzeniach

Jak się nauczysz czytać ze zrozumieniem to napisz komentarz.

Schwarzmaler2 Odpowiedz

Gdy myślę o dziecku, to widzę raczej kaszojada niż słodkiego bombelka, ale co tam, ruchamy się bez zabezpieczenia! Będzie, co będzie!

Kolejna bezmózga istota płci żeńskiej...

Skalar

Nie wiem, chcesz się upodabniać do naszego "oryginału"?
Przecież ona nigdzie nie napisała, że nie chce dziecka, tylko że odstawili antykocepcję, którą widocznie wcześniej stosowali.
"Kolejna bezmózga istota płci żeńskiej..."
Piszesz tak, jakby wśród mężczyzn nie było bezmózgów.
Poziom głupoty w tym komentarzu jest podobny do tego w komentarzach Schwarzmalera. Gratuluję 👍.

(Nie wykluczam, że to multi, chociaż nie zgadza mi się z komentarzami do wyznania powyżej)

Skalar

Ach, widzę, że to jednak ciągle Ty.
No cóż, rozczarowujące.

Frog

@Skalar
"Ach, widzę, że to jednak ciągle Ty."

Poziom determinacji strzela poza skalę.
Ogólnie rzecz biorąc (oraz pomijając poziomy wkrwienia niektórych czytelników) - ciekawy, choć nużąco przewidywalny, przypadek.

Skalar

Już nie Schwarzmaler2, a Schwarzmaler3? Dobra robota moderacjo! 👌

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie