Moja historia zaczęła się, kiedy moja cudowna żona otrzymała diagnozę – nowotwór. Nie wdając się w szczegóły – przeszła terapię, była zdrowa, to była taka radość! Czułem, że ją odzyskałem, że możemy wszystko... Postanowiliśmy postarać się o dziecko, udało się. Urodziła nam się śliczna córeczka. Życie toczyło się raz lepiej, raz gorzej, ale po tym, jak już myślałem, że stracę moją miłość, dziękowałem Bogu za każdy dzień. Po trzech latach doczekaliśmy się kolejnych dwóch pasków na teście ciążowym. Żona od początku bardzo słabo się czuła. Sądziliśmy, że to z powodu ciąży. W rutynowych badaniach wszystko było OK. W szóstym miesiącu straciła przytomność, jednocześnie zaczęła bardzo krwawić. Wezwałem karetkę. Straciliśmy dziecko. Żona ze szpitala, w którym była w związku z utratą ciąży, trafiła do innego szpitala na badania. Tam padła straszna diagnoza – ponownie nowotwór, z przerzutami. Żona podjęła terapię. Ja sprzedałem nasz dom i kupiłem małe mieszkanie, żeby móc być z nią i z naszą córką. Wcześniej pracowałem w systemie miesiąc w pracy na jeden w domu. Teraz to było niemożliwe. Na ostatnim etapie choroby żona miała opiekę paliatywną zapewnioną w domu. Codziennie rano przestawiałem jej łóżko do dużego okna, żeby mogła popatrzeć na świat. Aż do nocy, kiedy stało się najgorsze i rano stałem przy tym oknie sam z jeszcze małą córeczką.
Minęło już sporo czasu. Teraz częściej jest gorzej niż lepiej, ale nadal dziękuję Bogu za każdy dzień. Za to, że moja córka jest cudowna jak jej matka. Matka, która jej nie wychowywała, ale bardzo kochała. I córka o tym wie. W życiu jest różnie. Ojcowie i matki też mogą sobie poradzić bez tej drugiej osoby. Najważniejsze, żeby dziecko było otoczone miłością. Przytyki, że córka lepiej by się rozwijała w pełnej rodzinie bolą. Oczywiście, że byłoby nam lepiej z jej matką! Tylko życie nie zawsze daje takie szanse.
Dodaj anonimowe wyznanie
Opisałeś to tak dobrze, że nie mam słów...
Twoja żona jest na pewno bardzo dumna z Ciebie.
Dobrze wychowasz córkę. Smutne, że umierają osoby, które powinny żyć, a tyle śmieci chodzi po ziemi i dobrze im się wiedzie.
Życzę ci wszystkiego dobrego w życiu. Dasz sobie radę.
Nie mogę sobie nawet wyobrazić przez to przeszedłeś.
Popłakałam się
Jesteś cudownym Ojcem, Twoja żona miała szczęście, że Cię spotkała w życiu. A Twoja córka ma szczęście, że ma takiego ojca.. Bardzo bym Cię chciała poznać, wiedzieć, że sobie poradzisz w życiu, trzymam ogromnie kciuki za Was!
Trzymam za was kciuki! A mama na pewno się wam przygląda :)
Czasem każdy ma gorsze chwilę... przychodzą, odchodzą, musimy wtedy pamiętać o tych szczęśliwych momentach które przeżyliśmy... i musimy mieć siłę i walczyć dla tych których kochamy. I wiesz... zazdroszczę małej takiego kochającego ojca... dużo bym dała żeby moja córka była najważniejsza dla swojego ojca. pozdrawiam
Dużo przeszedles, ale masz Małą i z tego co czytam, to wydaje mi się, że dasz sobie radę. A może z czasem kogoś poznasz i rodzina znowu będzie pełna.
Żebyś się nie zesrał z tych fantazji:)