#54g5p
Prawie rok temu wyprowadziłem się z domu, później poszedłem do wojska, gdzie nauczyłem się, że wszystko, co się posiada, do czegoś służy. Niecały miesiąc temu wróciłem do domu. Ręcznik zapasowy, jako że praktycznie nieużywany, znalazł zastosowanie przy różnych mrocznych misjach – gdy wróciłem pod wpływem alkoholu i parę kropelek poleciało, zacząłem używać go jako szmaty, gdyż wyciągnięcie tej właściwej w nocy groziło utratą zdrowia i życia. Zaczął również odgrywać znaczącą rolę przy porannym koniobiciu.
Dziś przyłapałem babcię z tym ręcznikiem w rękach. Z przerażeniem w oczach powiedziałem, żeby się w niego nie wycierała, bo to mój ręcznik. Babcia uparcie stwierdziła, że ja go nie używam, więc zawsze jest czysty i pachnący. Zacząłem mówić, że teraz czasem wycieram nim podłogę. Babcia przerwała mi w połowie zdania, krzycząc, że kłamię, ona go zawsze wącha i żałuję jej ręcznika, którego nie używam i w tym samym momencie oficjalnie postanowiła mi zademonstrować, że od kiedy się wyprowadziłem, zaadoptowała go jako swój ręcznik do twarzy. Nie zdążyłem odpowiednio zareagować.
Jeszcze dwie godziny wcześniej brał udział w porannej koniówce.
Stwierdziłem, że lepiej dla nas obojga, by nie poznała roli, jaką odgrywał ten ręcznik. Na domiar złego, gdy wymieniłem go na świeży, wzięła z powrotem używany, wydzierając się, że nie będzie prać czystego ręcznika, a ten wymieniała trzy tygodnie temu i jest jeszcze czysty i pachnący...
W łazience jest tyle możliwości, by nie zostawiać śladów po "koniobiciu", a ty spuszczasz się w ręcznik? Bez sensu.
Może lepiej tak, niż gdyś uznał że można się nim podcięrać po sranku.
Weź babcię do lekarza, bo to mogą być objawy już problemów zdrowotnych. No chyba, że babcia zazwyczja miała takie skłonności.
Jakie, żeby wycierać twarz osobnym ręcznikiem? No faktycznie, choroba psychiczna.
A po drugie, ona nawet nie dała się odwieść od używania ręcznika, a Ty ją chcesz do lekarza zatargać? Chyba musiałbyś ją wcześniej ogłuszyć.