Moja mama to atrakcyjna kobieta, toteż zawsze miała niemałe powodzenie. Dostawała różne prezenty od swoich adoratorów, jednak jeden szczególnie mnie zadziwił.
Kiedyś, gdy miała z 18 lat, dostała od swojego chłopaka... kozę. Taką żywą kozę z kopytami. Niestety mieszkała wtedy w bloku i musiała ją oddać znajomej rodzinie.
Hahahaha moja dziewczyna, rok temu też dostała koze (chyba właśnie od nieszczęsnego adoratora), będąc na wakacjach w rodzinnych stronach. Ale ona pochodzi za Karaibów więc tu przychodzi różnica kultur ale do tej pory mam z tego ubaw.
Chłopak wie co dobre, przecież kozie mleko w cenie jest :D
I wygładza skórę podczas kąpieli 😊😊
Oryginalny prezent ;) Do mojej mamy zawsze sypali komplementami osiedlowe żuliki, a raz nawet czarnoskóry koszykarz drużyny z mojego miasta xd
A tera wszyscy beda chwalic sie swoimi mamami ;P
Niejeden Arab pozazdrościłby jej takiego prezentu:)
- "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby."
- Krokodyle się skończyły. Kozę załatwiłem.
Przeczytałam "Moja mama to atrakcyjna kobieta, toteż zawsze miała niemałe PRZYRODZENIE."
O czym ja myślę z rana xd
Też bym chciała taki prezent :D
Tylko problem w tym, że nie mam chłopaka... ii... Nie jestem ladna... Ale i tak wierzę że kiedyś dostanę :D
Traktował ją jak Kleopatrę, chciał żeby miała świeżego, koziego mleka pod dostatkiem
Marzy mi się taki prezent... uwielbiam kozy ❤
Hahahaha moja dziewczyna, rok temu też dostała koze (chyba właśnie od nieszczęsnego adoratora), będąc na wakacjach w rodzinnych stronach. Ale ona pochodzi za Karaibów więc tu przychodzi różnica kultur ale do tej pory mam z tego ubaw.
Może był muzułmaninem :v