#3nUy8

Wydawałoby by się, że babcia to najukochańsza osoba w naszym życiu. Lecz nie zawsze tak bywa. Moja babcia była koszmarem mojego życia, jak i moich rodziców. Przez ponad 10 lat mieszkaliśmy w jednym domu w małej miejscowości na północy Polski. Ciągłe WYZWISKA i kłótnie, co doprowadzało moją mamę do płaczu. Nawet nie powstrzymała się przed uderzeniem mnie w twarz, a to wszystko przez to, że usłyszałam jak przez telefon obsmarowała moją mamę - a swoją własną córkę.

W końcu po paru latach się wyprowadziliśmy, lecz i tak przy każdym możliwym spotkaniu musiała dorzucić swoje uwagi, które znowu doprowadzały moją mamę na skraj wytrzymania. Przez 3 lata chorowała i wymagała ciągłej opieki. Moja mama wraz ze swoją siostrą cały czas się nią zajmowały, karmiły, kąpały. I nawet wtedy nie powstrzymywała się przed komentarzami na nasz temat. Miała 5 dzieci, lecz tylko jedna córka była tą "ukochaną”, mimo że przez cały czas jej choroby ani raz nie pomogła. Widziałam, jak to wykańcza psychicznie moją mamę. W końcu babcia zmarła i może to zabrzmi okrutnie, ale ucieszyłam się, że po tylu latach w końcu będziemy mieli spokój.

Z drugiej strony - mój dziadzio. To była najwspanialsza osoba, jaką spotkałam w moim życiu. Kochał swoją synową tak jak nawet jej własna matka nie potrafiła. Zawsze miał dla mnie czas i nigdy nie było dla niego ważniejszej sprawy niż jego wnuczka. Lecz wiadomo, że los bywa okrutny i niesprawiedliwy. Zachorował na raka. Gdy się o tym dowiedział, było już za późno na cokolwiek, ponieważ to cholerstwo było wszędzie. Lekarze dali mu miesiąc, góra dwa. Pamiętam, jak kilka dni przed jego śmiercią pojechałam, żeby go odwiedzić i pożegnać się. Gdy usiadłam koło niego, nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa, a on wziął mnie za rękę i zaczął pocieszać. Stwierdził, że już pogodził się z faktem, że umiera i teraz musi pomóc mi się z tym pogodzić. Mimo że minęły już prawie 2 lata, ja i tak się z tym nie pogodziłam...

A morał z mojej historii jest krótki.
NIE TRAĆCIE ŻYCIA I NERWÓW NA LUDZI, KTÓRZY SPRAWIAJĄ WAM TYLKO BÓL, BO MOŻE WAM BRAKNĄĆ CZASU DLA TYCH, KTÓRYCH NAPRAWDĘ KOCHACIE.
DuszaSamotnika Odpowiedz

Dosłownie jakbym czytała o swojej babce..

LubieZielen

A ja o swojej - tak również nazwam ją "babką". Na nic lepszego nie zasługuje. Nie wiem jak można nienawidzić własnych wnuków, ale uwierzcie mi można. Można leczyć własne kompleksy i własne porażki wyrzywając się na własnych wnukach. Oczywiście nie opuszczając przy tym żadnej mszy w kościele, modląc się w każdy dzień w akompaniamencie Radia Maryja i opowiadając na prawo i lewo jaką to się ma niewdzięczną rodzinę. No cóż moja babka zniszczyła mi dzieciństwo, teraz swoją starość przeżywa w samotności. I nie, nie jest mi jej żal, jak umrze nawet za nią nie zapłaczę...

veronique

Ja również. To samo zachowanie.. Eh...

Satanismus

I ja o mojej. I my też nazywamy ją "babką" :D Tylko, że to jest taka flądra, że swojej córki nie uznaje, mnie nie uznaje, mojego brata nie uznaje, mojego ojca nie uznaje ale... moją najstarszą siostrę już tak. Cały majątek i wszystko jest na moją siostrę... dla nas nie zostało nic... Nawet dobrego słowa nam nie udziela. Ostatnio na wigilii wypędziła nas od siebie z domu po 20 minutach bo "spieszy się do koleżanki"... Ogółem sama historia tej kobiety jest tak porażająca, że można książkę napisać. Jak np. awantura o to, że palimy w piecu w domu (piec był jeden na cały dom) i zamknięcie swojego domu na klucz (w nim były drzwi do piwnicy bo to był dom piętrowy). Siedzieliśmy wtedy w domu przy temperaturze +13 stopni w dzień i +10 w nocy...

martaa1702

Dokładnie! Moja babka też jest starą francą. Co więcej dawała mojej mamie, czyli jej synowej, pieniądze na "skrobankę" żeby tylko mnie usunąć, bo jej syneczek jest jeszcze za młody na dziecko- miał 23 lata, mama 22.
A później ciągłe wyzwiska w kierunku mojej mamy, a później mnie.
Ehh, że tacy ludzie tak długo żyją, a wszyscy dobrzy tak szybko odchodzą 💔😢

americandream

Miałam to samoooooo...

Mania123

@Satanismus Kiedy moja mama była w ciąży z pierwszym dzieckiem, czyli ze mną to babka też nie pozwalała palić w piecu ;). Siedzieli i spali w zimnie. Potem jak się urodziłam to we trójkę spaliśmy na jednym łóżku, wtedy również w zimnie :D. Mało tego, na piętrze tylko jeden pokój był był zamieszkany. Pozostałych dwóch babka zakazała remontować. W pokoju, który teraz należy do mnie, chciała hodować kury... Na szczęście rodzice po jakimś czasie przestali się nią przejmować w tej sprawie i od szóstego roku życia mam swój własny pokój. Poza tym, babka wtrącała się w każdą sprawę, przezywała mnie i w sumie ja ją też ;). Najbardziej na jej charakterze ucierpiała moja mama. Siostra mojej mamy była takim prowodyrem wzbudzenia w babce niechęci do mojej mamy. Czasem przez nie płakała...
Ciężko mi jest ją nazwać "babcią" nawet teraz, gdy już jej nie ma wśród nas, ale robię to, żeby nie słyszeć komentarzy typu "Ej! Ale ty też kiedyś będziesz stara!" ;)

F9T

Moja babcia może aż taka nie jest, ale do najlepszych nie należy. No i moja mama, która jedyna się nią przejmuje, jest oczywiście najgorsza..

drinkapijonc Odpowiedz

Czasem nie doceniamy tych, dla których jesteśmy najważniejsi. Niestety...

Oleoleole Odpowiedz

Normalnie jakbym o sobie czytała... Babcia od zawsze mieszkała z nami. Ciągłe kłótnie, policja... Wyprowadziliśmy się z mamą, najpierw ona a po jakimś czasie ja dołączyłam. Babcia płakała, ale ja chciałam się tylko wyprowadzić i nie wracać. Jak byłam młodsza (może zabrzmi to źle) to jedyne czego chciałam, to żeby babci nie było blisko nas. Po jakimś czasie zmarła, ale nie było mi szkoda. Nie po tym horrorze, który nam sprawiła. Trzymaj się :)

xdirectionerx Odpowiedz

Piękny morał ❤

Fogbd Odpowiedz

Wiem co czułaś.. mam prawie identyczną sytuację, babcia ciągle krzyczy i wyzywa a dziadek to anioł stróż, niestety mój anioł teraz czuwa z góry.. :(

rara Odpowiedz

Kiedy zmarł mój dziadek w tamtym roku, płakałam. Rodzina, widywaliśmy się codziennie, za chomikiem koleżanki płakałam, to za krewnym tym bardziej.
Ale wiecie co?
Na pogrzebie ogranęłam, że ludzie mówią o zupełnie innym człowieku. Dla obcych był dobrym kumplem, znajomym, pomógł, doradził....
Tylko raz w życiu się mną zajął. Wylądowałam później w szpitalu. Nic kompletnie nie robił odkąd pamiętam. Pił piwo, palił papierosy i narzekał na brak pieniędzy. Babcia całe życie na niego pracowała. Rodzinę miał zawsze w dużym poważaniu. Babcię zdradzał, pieniądze z domu wynosił, synami nigdy się nie interesował. By przyszedł na uroczystości rodzinne trzeba go było wręcz błagać. Oszukiwał bliskich. Kupował sobie różne gadżety, robił różne "inwestycje" natomiast na najbardziej podstawowe produkty nie było kasy. Kiedyś potrzebowałam laptopa. Konkretnego. Kupił sobie, znudził mu się - dostałam. Nie ważne, że kompletnie nie trafił w moje potrzeby, ale skoro był, nie kupowałam innego. I tak w kółko.

Stałam na tym pogrzebie, słuchałam, co inni mówią i wyleczyłam się z rozpaczy tym samym. Nie było po kim płakać, za to za Jego życia, było przez kogo płakać.

78FS Odpowiedz

Też miałam kochanego dziadzia.
Babcia posiada cięty język, ale na szczęście nie niszczy nam psychiki.

78FS

Nic więcej nie mogę napisać.

LoveHiddleston Odpowiedz

Mam tylko jedną jedyną babcie ( dziadek też zmarł na raka, a rodziców mamy nigdy nie poznałam) i na szczęście jest kochana. Szczerze nigdy nie myślałam, że babcie mogą takie nie być jednak po usłyszeniu wielu historii moich przyjaciółek, które są w podobnej sytuacji co ty moje poglądy się mocno zmieniły i nie rozumiem jak można być tak okrutnym człowiekiem.

ckkarmel Odpowiedz

Kurczę, chyba powinna powstać strona dla wyznań tego typu... Takie historie są czasem pouczające, ale do idei Anonimowych średnio pasują. Z założenia miała być to strona internetowa, gdzie ludzie dzielą się swoim wstydliwym wyznaniem, a zmienił się w swoisty dziennik.
Najbardziej nie mogę znieść pouczających wyznań o miłości, które kończą się w stylu: "doceniajcie miłość". Najpierw tę miłość trzeba mieć. :P

Autorce bardzo współczuję takiej babci. Wiele musiałaś przejść. Ja niestety miałam jednego dziadka alkoholika, który poniżał babcię i bił dzieci, a drugi traktował swoją żonę, czyli moją babcię, gorzej jak śmiecia. Nie w każdej rodzinie jest idealnie... Zaryzykuję stwierdzenie, że większość posiada tak zwaną czarną owcę.

ckkarmel

*pamiętnik, nie dziennik ;)

zfreddiowana Odpowiedz

Mam łzy w oczach ;-;

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie