#3gMJH
Mam jednego z najniebezpieczniejszych psów – Tosę. Mieszkam wraz z moim narzeczonym, dlatego mój Prinsi nie jest przyzwyczajony do dzieci i ich natarczywego zachowania. Moja siostra i jej córeczka odwiedziły nas, bo chciały obejrzeć mój dom. Jeszcze zanim otworzyłam drzwi, ostrzegłam je, żeby psa pod żadnym pozorem nie drażnić, bo może się to naprawdę źle skończyć. Pies odpoczywał w salonie - swoim "terenie". Mała (ale rozumna, bo ma 7 lat ;)) momentalnie chciała iść z łapami, ale w porę ją powstrzymałam. Śpiącemu psu, nieprzyzwyczajonymi do obcych, nie powinno się przeszkadzać.
Czas mijał nam na pogaduchach i zwiedzaniu. W końcu nadszedł czas na ogród. Swoich gości zaprosiłam do altany, a psa wypuściłam. Zostawiłam je same na minutę, by skoczyć po napoje do kuchni i co zastałam gdy wróciłam?
Moją "kochaną" siostrzenicę, która dosłownie BIŁA (!) mojego psa po głowie (bo głaskaniem tego nazwać nie można było) i genialną siostrzyczkę, która ją jeszcze do tego namawiała. Zanim zdążyłam zareagować, pies kłapnął zębami. A później sprawy się potoczyły szybko - rozharatana ręka, wzywanie pogotowia i szycie.
Ja i mój zwierz oczywiście nie ponosimy żadnych konsekwencji, bo siostra była w pełni świadoma możliwości psa. Jedynie szkoda mi mojej siostrzenicy - przez głupotę jej matki do końca życia będzie miała brzydką bliznę. Plusy? Teraz chociaż słucha się, gdy raz się do niej powie, że czegoś nie wolno zrobić. Zapłaciła za to nieco zawyżoną cenę, ale cóż. Za błędy swoje i innych trzeba płacić.
Szczerze? Jakikolwiek grzeczny by pies nie był, nie ufałabym mu z dzieckiem. Mój pies nie znosi biegającyh, piszczących dzieciaków i w pełni to rozumiem. Zwłaszcza jak się staruszek wygrzewa w parku na słońcu i takie dzieciaki go zaczepiają.
@Rety Wow, świetny komentarz. Sam kiedyś miałem amstaffa i mówiąc szczerze nie spotkałem w życiu większej przytulanki. Ludzie często kupują/przygarniają psy bez żadnej wiedzy na temat wychowania psa w ogóle, nie mówiąc już o konkretnej rasie. A potem zdziwieni, że pies pasterski ma mocny instynkt terytorialny, albo husky gryzie buty mimo, że ma "całe" pół godziny spaceru dziennie.
A co do wyznania - odwiedzał mnie czteroletni syn kuzynki, żeby pobawić się z "pieskiem". Pies uwielbiał te zabawy, łącznie z ujeżdżaniem jak konia i trzymaniem za uszy (nie przycinałem). Nawet sam młodego prowokował do tych zabaw - po prostu uwielbiał uwagę w każdej formie. Mimo to, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zostawić ich samych nawet na pięć sekund.
A jak to wygląda prawnie?
Przykładowo mam agresywnego psa, to znaczy z tych ras "niebezpiecznych" (chociaż ja uważam, że zależy to od wychowania psiaka). Pies oczywiście szczepiony, mam go na smyczy i w kagańcu. No i jakiś dzieciak pomimo moich ostrzeżeń pcha sie z łapami do pieseła, pies go poturbuje, a "odpowiedzialny" rodzic wzywa policję i sprawa trafia do sądu. Miałbym wtedy sprawę wygraną?
właściciel ponosi pełną odpowiedzialność, więc w sumie to w jego interesie leży żeby bronić psa przed takimi "mamuśkami" bez wyobraźni. Więc albo jest nieustannie w pełnej gotowości, albo kupuje psa rasy łagodnej i ma z głowy.
Nie zawsze ma z głowy. Mam suczkę jednej z mniejszych, przyjacielskich i łagodnych ras, niecałe 5 kilo psa. Według opisu rasy jest idealna do rodzin z dziećmi, słodka, posłuszna i pełna energii. Prawda jest taka, że swoich ludzi uwielbia, dałaby się pokroić żywcem za głaskanie, a dzieci nienawidzi. Bez wyraźnego powodu, może przeszkadza jej zapach, może piszczenie i krzyki maluchów. Podczas każdego spaceru muszę się dosłownie opędzać od mamuś z pociechami. Szanowne madki nie potrafią zrozumieć, że mały pies też ma zęby, a nie dotykać znaczy nie dotykać.
no to zostaje kot, też fajne zwierzę
Bo przecież koty nie mają pazurów, wcale nie drapią i nie potrzebują swojej przestrzeni oraz spokoju.
mają pazury, drapią i gryzą, ale nie tak jak psy. Nie słyszałam o dziecku pogryzionym przez kota z takimi ranami jakie opisują po ugryzieniach psa, szczególnie z ras tych o mocniejszym chwycie.
wydaje mi sie, ze skoro i kaganiec i smycz jest to nie ponosisz za to odpowiedzialnosci bo przeciez psa musisz wyprowadzac, a wszystkie niezbedne zabezpieczenia są. Tu bardziej niedopilnowanie przez rodzica..
co do tego wykazu niebezpiecznych ras, to i oczywiscie, wiekszosc zalezy od wychowania, ale skoro takie zestawienie powstalo to onzacza ze niektore rasy bardziej rządza się swoim instynktem niz komendami czlowieka. Lwa przeciez tez mozna do siebie przyzwyczaic i jest pełno filmikow przytulajacych sie ludzi do lwa, ale lew juz w relacjach z innymi i ogolnie w 'swiecie zwierzat' taki potulny nie zostanie
Nie chodzi raczej o to czy koty mają te pazury czy nie mają. Koty to w większości zwierzęta żyjące w domu, ewentualnie jakimś ogrodzie i nie mają dostępu do dzieci i nieodpowiedzialnych rodziców.
@anonimowakk
To, że taki wykaz powstał oznacza tylko to, że w rządzie mamy ludzi, którzy tylko udają, że się znają na tym, co robią.
W wykazie ras agresywnych znalazły się takie rasy jak pit bull terrier, czy dog argentyński. Jedne z najwdzięczniejszych w szkoleniu ras na świecie. Psy szalenie zorientowane na przewodnika, bardzo oddane, karne i wyjątkowo stabilne emocjonalnie. Jedyne czym "zawiniły" to... właściwie to nie wiem co. Dogi argentyńskie od początku hodowano pod katem polowań, więc nie rozumiem czemu one są rzekomo groźne, a takie charty już nie. Pit bulle z kolei w jednej z pierwszych faz istnienia rasy były selekcjonowane pod katem agresji do ZWIERZĄT (nie ludzi!), ale od wielu, wielu lat walki psów są nielegalne i psy TTB stały się zwierzętami typowo towarzyszącymi. I znów, nie rozumiem w takim razie dlaczego pity wylądowały na liście, a na przykład maltańczyki już nie.
Reszta z "ras niebezpiecznych", to po prostu... duże psy stróżujące. Wpisano na listę kaukaza czy rottweilera, prawdopodobnie tylko dlatego, że te rasy mają w naszym kraju swoją "legendę". Równie terytorialny co kaukaz jest na przykład mastiff tybetański, a jego na liście nie ma. Większość psów stróżujących nie jest agresywnych poza swoim terenem i/lub w towarzystwie właściciela. Ugryźć mogą właściwie tylko w przypadku wtargnięcia na "ich" posesję, ale tak samo ugryźć wtedy może ON, który jest jednym z najpopularniejszych w Polsce psów stróżujących.
Jedynym wspólnym kryterium, które widzę, to "straszny" wygląd. Większość z psów ras niebezpiecznych jest dużych i ma potężne szczęki. Cała ta lista to po prostu produkt jakiegoś wystraszonego laika. Nie ma kompletnie żadnych podstaw merytorycznych, do tego, by akurat te rasy uznać za niebezpieczne. Tym bardziej, że dużo częściej niż "psy niebezpieczne", gryzą takie "przyjacielskie" rasy jak labradory czy owczarki niemieckie.
Ostatnie odnotowane ugryzienie przez owczarka szkockiego było chyba 100 lat temu przez takiego ze wscieklizną
ja przeraźliwie boję się psów więc odrazu poprosiłabym o możliwość wyjścia tam gdzie nie ma psa. Nawet najmniejszy, nacudowniejszy piesek, którego można pogłaskać może nagle stracić humor i capnąć a co mówić o groźnej rasie a dzieci w ogóle nie powinny podchodzić a rodzice jak widać nie rozumieją
Tobie przynajmniej nie trzeba tłumaczyć a w takim układzie często obcy pies jak i Ty ma wzajemny spokój. Pomyśl że on też może być przerażony człowiekiem i może mieć w głowie tylko to że go uderzysz
Mam w domu mini-zoo. Psy, koty, ptaki, szczury. Niedaleko domu - konia. Jednocześnie normalnie przyjmuję gości i w domu i na stajni. Każdego jeszcze przed przyjściem do mnie informuję, jak wygląda sytuacja (wejście do mojego domu może kosztować życie kogoś uczulonego na sierść) i jakie zasady u mnie panują. Nie pozwalam gonić moich kotów, wbiegać do pokoju z ptakami, wpychać palców przez pręty klatki szczurów, przytulać mojej suki, dotykać jej zadu, czy uszu (trafiła do mnie jako staruszka po wielu latach maltretowania i bardzo nerwowo reaguje na takie "czułości", łącznie z tym, że może poważnie ugryźć). Na stajni zabraniam biegać, krzyczeć, głaskać, czy dokarmiać konie (to pensjonat - nie są to moje zwierzęta). Każdy, kto mimo to przychodzi do mnie, daje mi bardzo wyraźny sygnał, że szanuje te zasady i będzie ich przestrzegał. I dopilnuje, żeby przestrzegało ich jego dziecko, jeśli zdecyduje się je przyprowadzić. Jeśli nie potrafi ich zaakceptować, to nie widzę najmniejszego problemu, żeby spotkać się z nim w innym miejscu - kawiarni, knajpie, parku. Nie ma obowiązku przychodzić do mnie w odwiedziny, a ja nie mam zwyczaju sprowadzać moich zwierząt do domu kogoś, kto ich nie lubi/boi się. Nie rozumiem zatem dlaczego mam zmieniać MOJE zwyczaje, które panują w MOIM domu,bo komuś się tak podoba. To jest moja przestrzeń i to przede wszystkim JA mam się tam czuć komfortowo. Nie zamierzam więc zamykać moich zwierząt ani w klatce, ani w pokoju, ani w żadnym innym miejscu. Nie zamierzam również pilnować obcego dziecka, tym bardziej, że jest przy nim jego rodzic/opiekun. Jeśli go nie dopilnuje, to on ponosi moralną odpowiedzialność za krzywdę tegoż dziecka. Jeśli ktoś uważa, że jestem podłą istotą, bo oczekuję okazywania szacunku mnie, moim zwierzętom i moim zasadom w moim własnym domu, to nie musi utrzymywać ze mną kontaktów. Podkreślam jeszcze raz - nie ma takiego obowiązku, a i ja nie zamierzam kogokolwiek do tego zmuszać.
Czy tylko ja, jak widzę psa mówię do synka (fakt, że mały ma półtora roku, ale jak widzi psa, to jest zachwycony) "Tak, to jest piesek, ale do obcych piesków nie podchodzimy"?
Często wychodzę ze żłobkowiczami do pobliskiego Parku na spacer, gdzie często mijamy ludzi z psami. Zawsze przypominam, że nie dotykamy pieska, ale możemy popatrzeć z daleka. I stoimy podziwiamy :) na zajęciach z dogoterapii dzieciaki też są uczone jak poznawać się z nowym zwierzakiem - jeśli właściciel wyrazi zgodę na głaski.
Miałem podobną sytuację, mój Sznycel(tak to imie) strasznie nie lubi dzieci. W moim mieście koło jednego z placów zabaw są łąki dla psów. A teraz do rzeczy, trenowałem ze Sznyclem i słyszę głos obok mnie " Adaś, patrz jaki ładny idź pogłaskaj", od razu informuje matke,że mój pies nie toleruje dzieci i może zagryźć zanim sie obejrzałem mały gówniak był przy Sznyclu, on nie wytrzymał i zaczął szarpać dzieciaka za kurtke. Matka welki lament i płacz BO PRZECIE COŚ SIĘ STAŁO ADASIOWI I TAKIEGO AGRESYWNEGO PSA POWINIENEN USPAĆ!!! Gówniarzowi nic sie nie stało poza kilkoma siniakami i brakiem nowej kurteczki a Sznycel miał złamaną noge(tak genialna mamusia kopała mojego psa..).
Ja mam podobnie. Do bulteriera wszyscy lecą, matki do dzieci zobacz jaki śmieszny. A jak idę z małym kundelki babci ( kocha dzieci) to już któryś raz słyszałam,, zostaw go brajan, bo pewnie chory i nieszczepiony" co za typowa polska sytuacja
P. S
Dobrze że przynajmniej psa nie oskarżyła.
Bo to rasowy
"Trzeba było założyć kaganiec", "trzeba było zamknąć psa w innym pokoju, nic by mu się nie stało"...
Kurde... Dzieciakowi też by się nic nie stało, gdyby trzymało ręce przy sobie.
Prawdę mówiąc to autorka była w swoim domu, a pies na swoim terytorium, więc to goście powinni się dostosowywać, a nie na odwrót. Jeszcze czego, żeby goście wyznaczali zasady w nie swoim domu.
No sorry, ale nie wyobrażam sobie, że poszłabym do kogoś do domu, na wstępie bym usłyszała "nie dotykaj psa, bo coś...", a miałabym to w dupie i przy pierwszej lepszej okazji, rzucałabym się na niego z rękoma. I wiek tutaj nie ma nic do rzeczy, bo dzieciak był z matką- mało rozumną jak widać zresztą...
Dokładnie! Jak swojego psa zamykam jak są goście ale to dlatego że żebra przy stole a zawsze ktos jej da ciastko ,,no bo przecież tak ładnie prosi" co z tego ze ma delikatny żołądek i to ,,jedno" ciasteczko będę potem zeskrobywac z dywanu
Nie rozumiem tych komentarzy , że wina jest po stronie autorki.. Przecież to jej dom i jasno powiedziała, żeby psa nie głaskać, wiec po co to robić? Inna sytuacja , gdyby pies sam z siebie był agresynwny i gryzl bez powodu, wtedy mogłaby go zamknąć w pokoju. Gdyby nikt go nie dotknął , problemu by nie bylo, niestety , ale wina jest tu po stronie mamusi :(
Twoja siostra powinna zwrócić uwagę dziecku, że nie wolno bić psów. I nie uważam, że rasa psa ma najwięcej do powiedzenia, najniebezpieczniejszy pies może być nawet kundelkiem na złotej smyczy bogatej laluni,to w większości też zależy od wychowania psa. Więc jeśli został dobrze wytresowany nie powinien stwarzać większych problemów. A wracając do twojej siostry, faktycznie inteligencją nie grzeszy ,skoro zna twojego psa i faktycznie wie jakie ma zachowania,czego nie lubi itp. dlatego powinna pilnować małej by nie robiła tak.