#2hIul
Swojego obecnego chłopaka poznałam dosyć późno, na początku naszego spotykania się poinformowałam go, że seks dopiero po ślubie, zaśmiał się i zaprzeczył. Mimo to i tak się ze sobą związaliśmy, powiedział, że do łóżka pójdziemy wtedy, kiedy będę chciała.
Podczas pierwszego pocałunku byłam sparaliżowana strachem, kompletnie nie wiedziałam, co mam robić. Gdy mnie przytulał, czułam się niezręcznie, dopiero z czasem się z tym oswoiłam. Chłopak miał bardzo wysokie libido, więc bardzo często mnie dotykał i dążył do kontaktów, zawsze go odpychałam i wyznaczałam granice, których nie może przekraczać. Bardzo ciężko było mu mnie oswoić z intymnością. Podczas bliższych kontaktów, gdy mnie dotykał, potrafiłam płakać, czasami miewałam ataki paniki, wtedy zawsze przerywał, przytulał i pomagał mi się uspokoić. Z czasem byłam coraz odważniejsza i pozwalałam na coraz więcej, a sprawianie mu przyjemności było najważniejsze. Po dość długim czasie sama zaproponowałam seks, widziałam, jak się męczy i jak bardzo chce. Jednak nie podobało mi się, nic nie czułam, znowu płakałam. Oddaliliśmy się. Mówiłam, że jestem aseksualna i chciałam zerwać, nie pozwolił mi i od początku przekonywał do bliskości. I powoli, powolutku robiłam postępy.
Na dzień dzisiejszy nie mam problemu z seksem, do łóżka chodzę chętnie, ale dojście do tego to była droga przez mękę. Mimo wszystko cieszę się, że udało mi się zmusić i zrobić ten krok.
Gratuluję faceta, który był cierpliwy i wyrozumiały, i nie rozstaliście się przez barierę seksualną. Nieważne czy jesteście razem czy nie, dzięki niemu poznałaś świat seksu na twoich warunkach i teraz możesz się tym cieszyć.
Zastanawiam się jak wyglądało twoje wychowanie w wierze, że seks tylko po ślubie. Bo jedno to chcieć czekać do ślubu, a drugie to płakać i mieć ataki paniki, gdy chłopak dotyka. A nie napisałaś, że byłaś molestowana czy coś, gdzie wtedy taka reakcja na dotyk byłaby zrozumiała. Podobnie to że podczas pierwszego pocałunku byłaś sparaliżowana strachem nie jest normalne. A pocałunek przed ślubem w kościele katolickim nie jest grzechem, o ile nie prowadzi do seksu, a raczej wasz pierwszy pocałunek to był zwykły buziak, nic namiętnego. I jeszcze to, że czułaś się niezręcznie, gdy cię przytulał. W domu nikt cię nie przytulał?
I dlatego "seks tylko po ślubie" to często szkodliwa bzdura. Tu chłop był cierpliwy i wyrozumiały, ona też i jakoś się ostatecznie zgrali, ale pomyślcie, ile par w takiej sytuacji, by się nie dogadało. I ci ludzie mieliby cierpieć, przechodzić przez rozwód czy zdrady, tylko dlatego, że nie mieli okazji się pod kątem libido dobrać.
Gratulacje dla faceta i dla Ciebie :) grunt że się udało. A nie ma co czekać do ślubu. Moja sw babcia mega ultra katoliczka, pasem ganiała do kościoła, modlitwy zawsze i wszędzie, w eterze jedyne słuszne radio. A mówiła mi że "chłopa to przed małżeństwem musisz sobie sprawdzić w łóżku, bo potem będziesz się męczyć jak ja. A wiadomo jak przed Bogiem się przysięgali to już tak trzeba zostać" A moim zdaniem to i pomieszkać razem przed też trzeba, by sprawdzić jak tam na codzienności się pasuje do siebie.