Miałam 10 lat, był piątkowy wieczór. Tego dnia bardzo się kleiłam do taty, nie chciałam go zostawić samego, jednak następnego dnia musiał wcześnie wstać, żeby jechać na delegację. Mimo to nadal chciałam się do niego przytulać, rozmawiać, czułam potrzebę bycia z nim.
Następnego dnia rano obudził mnie płacz mamy - tata zginął w drodze, razem z innymi uczestnikami delegacji.
To był pierwszy, ale nie ostatni raz kiedy miałam podobne przeczucia. Do dzisiaj się zastanawiam czy mogłam w jakiś sposób temu zapobiec.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nawet gdybyś cokolwiek powiedziała - raczej nikt nie wziąłby tego na poważnie.
I nie, nie mogłaś temu zapobiec. Na każdego przychodzi pora, na pewne sytuacje po prostu nie mamy wpływu. Nie ma sensu się zadręczać, trzymaj się.
Nie mogłaś. Najwyraźniej tak musiało być. Nie zastanawiaj się nad tym i nigdy nie obwiniaj! On na pewno by tego nie chciał :)
Nie mogłaś temu w żaden sposób zapobiec. Skoro czułaś, że coś się stanie znaczy, że to było mu przeznaczone i nic nie dało się z tym zrobić.
Naprawdę nie przejmuj się, bo tylko niszczysz siebie, a w niczym to nie pomaga ☺☺☺
Kilka lat temu siostra poprosiła mnie żebym zrobiła zdjęcia na studniówce jej i jej chłopakowi. Kiedy wychodzilam po polonezie coś ciągle nie dawało mi spokoju i nie mogłam przestać patrzeć na chłopaka... 4 dni pozniej zmarł. Nikomu tego nie powiedzialam, a tego uczucia nie zapomnę do końca życia. Tak jakby coś mi mówiło, że widzę go ostatni raz 😢
Też tak miałam. Podczas jednej z wizyt u dziadków jako dziecko pewnego razu miałam dziwne przeczucie i na koniec mocno przytuliłam się z dziadkiem, który miał złośliwy nowotwór i przerzuty. Był słaby, ale czułam jak również mocno się do mnie przyciskał. To bylo nasze ostatnie pożegnanie...Teraz boję się jak mam coś takiego z kimś.. ;/
Po śmierci często analizujemy pewne sytuacje, które gdyby nie ta tragedia w ogóle nie byłyby istotne.
Ja w święta wielkanocne kilka lat temu pokazywałam dziadkowi plan domu, który rodzice mieli budować (dziadkowie mieli się z nami przeprowadzić), dziadek powiedział mi wtedy, śmiejąc się: 'Ja już jedynie wyprowadzę się tam wiesz na górkę, dwa metry pod ziemia'. Tydzień pózniej miał pogrzeb.
To też mnie zawsze zadziwia,już któryś raz spotykam się z tym wyczuciem starszych ludzi na temat ich własnej śmierci,np kiedy mówią "my już się nie zobaczymy" albo "robię to ostatni raz"...Nie mam pojęcia skąd oni to wiedzą...
Jakoś czują. U mnie w dalszej rodzinie była sytuacja, że babcia koniecznie chciała kupić eleganckie buty "do grobu", bo nie miała żadnych ładnych. W kółko marudziła o te buty i powtarzała "Bosą mnie pochowacie.". Nikt tego nie brał na poważnie, bo pomimo późnego wieku babinka była okazem zdrowia, jednak dla spokoju w końcu kupili te buty.
6 dni później zmarła.
Nie wszyscy tak maja. Starzy hipochondrycy "umierają" codziennie....
Uwierzcie mi, że po tym kiedy babcia mówi, w rożnych codziennych sytuacjach, że zrobi coś jak dożyje, to ja się boję.
Żeby ocieplić atmosferę dodam, że drugi dziadek po wykryciu nowotworu stwierdził, że go tak szybko do grobu nie wpędzą i latka mu lecą, a on już zdrowy i pełen sił!
Miałem kiedyś sen, że mój tata miał wypadek. Dzwoniłem do niego chyba co 3 godziny tylko żeby się upewnić, że wszystko w porządku. Zaczął się bać ze ze mną jest coś nie tak :D
Smutne wyznanie.. ale nie ma co sie obwiniac bo tak widocznie mialo byc..
Przykre ... tylko te słowa przychodzą na myśl ... nie wiem , i nie chciałbym wiedzieć co taka rodzina musi przeżywać :/
Smutne, ale Autorko, nie obwiniaj się. To na serio nie Twoja wina.
Współczuję i nie wiem co więcej powiedzieć.