Mam w swojej łazience 7 różnych past do zębów i codziennie używam innej. Takie urozmaicenie porannej czynności. Problem polega na tym, że jak przychodzą do mnie goście, nieważne, czy znajomi czy rodzina, to zawsze ginie mi jedna pasta.
Nie wiem kto kradnie, bo pożyczeniem tego nie można nazwać, skoro już któryś raz to się zdarza i nigdy nie oddają ani nawet nie powiedzą, że wzięli.
Próbowałam zapytać, ale nikt się nie przyznaje. To wymyśliłam chytry plan. Wycisnęłam pół tubki pasty i strzykawką uzupełniłam zawartość, dodając wodę z kwaskiem cytrynowym. Od tamtej pory pasta nie ginie, ale niestety, nie udało mi się ustalić kto był złodziejem.
Mam chociaż nadzieję, że ta osoba zapamięta na długo ten kwaśny smak mojej zemsty.
Uwielbiam patrzeć na swojego męża, kiedy śpi. Po części z miłości, a po części dlatego... że to świetna komedia. Nieraz robi dziwaczne miny, mówi różne rzeczy typu "nie jedz moich płatków z nutellą" czy "kolor prawy jest w kremie". Inna sprawa, że to świetna zemsta. Głupia mina, telefon i cyk! mam gotową kartę przetargową.
Jestem okrutna, ale on nie jest mi dłużny ;)
Mam taki lifehack odnośnie świąt.
Przez cały rok zbieram/kupuję różne przydatne lub fajne rzeczy dla rodziny lub znajomych. Po prostu jak jest okazja kupić coś taniego albo bardzo ciekawego i myślę, że może się przydać tej osobie, to kupuję, chowam do szafy i czeka na grudzień.
Dzięki temu w grudniu mam dużo nieprzypadkowych rzeczy do podarowania, a jednocześnie nie rujnuje to mojego budżetu. W zasadzie przed świętami to nic nie kupuję. :)
Moja córeczka poprosiła mnie, bym pobawiła się z nią w fryzjera. Byłam jej klientką, gdy ona tworzyła arcydzieło na mojej głowie. Dosłownie. Siedziałam spokojnie w przekonaniu, że przyczepia mi ozdobne spinki.
Okazało się, że nałożyła na moją głowę… kilkanaście gum rozpuszczalnych. Przeżuła w buzi i wkleiła we włosy.
Nigdy nie miałam odwagi ściąć się „na chłopaka”, za to teraz nie mam wyboru. Dziękuję, córeczko.
Oglądałam razem z moim chłopakiem zdjęcia ze starych albumów. Natknęliśmy się na moją fotografię sprzed lat, byłam wtedy nastolatką. To fakt, trochę się od tego czasu zmieniłam.
Mój ukochany nie mógł wyjść z szoku i stwierdził, że „teraz jestem przepiękna i dobrze, że się nie poznaliśmy 15 lat temu, bo kijem przez ścierę by mnie nie dotknął i straciłby miłość swojego życia”.
W ten sposób wyraża komplementy. Tak, wiem, pozazdrościć.
Mam wybitnego pecha do dziewczyn. Zawsze po chwili spotykania się na jaw wychodzi ich brak umiaru w korzystaniu z używek. Nie inaczej było z moją ostatnią ukochaną.
Przechodziliśmy ostatnio ciężki okres w związku z jej słabością do alkoholu. Chciałem z nią o tym pogadać i zaproponować pomoc w ograniczeniu picia. Przyszła do mnie nawalona jak szpadel, a następnie bezczelnie nasikała do mojej wanny. Tego było już za wiele. Momentalnie zerwałem z nią i zamówiwszy taksówkę, odesłałem ją do domu.
Przez kolejnych kilka dni miałem wielkiego doła. Dałem się jednak namówić i poszedłem z kumplami do klubu jazzowego, gdzie rzekomo „przychodzą tylko przyzwoite, wrażliwe i inteligentne dziewczyny”. Poznałem tam Kasię – uroczą, zabawną i piękną kobietę, która z miejsca sprawiła, że serce zabiło mi szybciej. Poszliśmy do mnie do domu słuchać Milesa Davisa na winylu i prowadzić natchnione rozmowy. Kasia miała jednak coś jeszcze w zanadrzu. To litrowa butelka Jacka Danielsa skitrana w jej z pozoru niewielkiej torebce. Dziewczyna opróżniła ją w niecałą godzinę, a następnie bezpardonowo zarzygała mi pościel...
Siedzę na obiedzie u rodziny. Rozmawiamy właśnie o tym, że żona brata dostała awans, zostaje szefem działu. Mąż siostry również ma niezłe sukcesy, duże bonusy za pracę. Moja matka patrzy się na mnie i wymownie pyta:
- A ta twoja to kiedy w końcu coś zrobi?
Pewnie jak się wybudzi ze śpiączki, Mamo.
Gdy widzę, jak dorośli traktują dzieci, to nie dziwię się, że nastolatkowie nie mają do siebie szacunku. Jak mają się szanować, jeśli najpierw przez kilka kat najważniejsze osoby im tego nie dały? Może trafiam na złych rodziców, ale dla mnie to nie do pomyślenia. Mam na to kilka przykładów...
Rodzice wraz z dziećmi są w gościach. W pewnym momencie dziecko podchodzi i pyta się, kiedy jedziemy do domu. Na to rodzic odpowiada: jak pojedziemy, to się dowiesz, przestań jęczeć itp. Ciekawe jak osoba dorosła poczułaby się w podobnej sytuacji. Jest w miejscu, w którym nie chce być, na przykład w pracy, i nie ma żadnego punktu odniesienia, kiedy z niej wyjdzie. Szef mówi, że wyjdzie do domu, jak przyjdzie pora, a na razie masz pracować. Nie podaje godziny ani określonej pracy do wykonania.
Kolejnym przykładem jest przełączanie bajek. Dziecko ogląda jakaś bajkę, jest zaciekawione odcinkiem, a podchodzi rodzic i mu przełącza. Dla mnie to ewidentne pokazanie, że rodzica upodobania są ważniejsze niż upodobania dziecka.
Ja jestem zirytowana takimi sytuacjami, a co dopiero dziecko, które w nich uczestniczy.
Mam 27 lat. Kilka dni temu pojechałam do Wrocławia w delegację. Jako że po południu miałam trochę czasu, udałam się tam, gdzie typowa kobieta, czyli do galerii. Stoję sobie i przebieram między wieszakami, aż nagle podchodzi do mnie młoda dziewczyna i tak rzecze:
- Dzień dobry! Pani doktor, ja przepraszam, że tak zaczepiam w galerii, ale chciałam się zapytać o zaliczenie z mechaniki, bo wie pani doktor, termin nie jest jeszcze wpisany i grupa nie wie, na kiedy się przygotować.
Ja lekko skonsternowana, no ale widocznie mnie z kimś pomyliła. Zdarza się. Już chciałam jej to powiedzieć, a ona dalej:
- A tak poza tym to naprawdę świetnie pani wygląda w tej nowej fryzurze.
Pomyślałam, że naprawdę mam sobowtóra, skoro pomyliła nas mimo niby zmienionej fryzury. Wytłumaczyłam, że to nie ja i poszłam.
A teraz plot twist.
Wróciłam do domu i opowiedziałam o sytuacji mojej mamie.
Zbladła jak nigdy i szepnęła:
- To chyba twoja siostra...
Tak! Mamusia urodziła bliźniaczki i jedną z nas oddała!
Wracam do Wrocławia, żeby ją odnaleźć.
Miałam dzisiaj straszny sen.
Śniło mi się, że przyjechała do mnie znienawidzona teściowa. Zamknęła się ze mną w łazience i zmuszała mnie do jedzenia proszku do prania. Plułam straszliwie, bo:
1. Proszek był obrzydliwy.
2. Bałam się, że się otruję, a ona dalej wpychała mi w usta ten %@#$ proszek do prania.
Kiedy się obudziłam byłam cała opluta, poduszka cała w ślinie, pościel u góry też, wszystko do prania.
Nie mam teściowej.
Dodaj anonimowe wyznanie