#wQCQ5

Zawsze jak jadę w daleką trasę prowadząc samochód, to wieczór przed oglądam drastyczne filmy z wypadków samochodowych na polskich drogach. Dzięki temu jeżdżę wolniej i staram się przewidywać zachowanie innych kierowców.

Jednak zauważyłem na tych filmach, że często nie da rady uniknąć zderzenia, jeśli samochód z zamontowaną kamerką jedzie spokojnie, a tu nagle ktoś mu na czołówkę wyjeżdża i po 2 sekundach widać roztrzaskany samochód.

#75lZP

Dawno temu, jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej, matematyki uczyła mnie moja mama. Ogólnie nikt na moją rodzicielkę nie narzekał, wręcz znajomi wychwalali jak to świetnie tłumaczy. Poza szkołą byłyśmy bardzo zżyte, ale w niej traktowała mnie jak swojego największego wroga. Nawet moja wychowawczyni prosiła ją, żeby mi "trochę odpuściła".
Cóż... chyba nie wzięła tego do siebie. Oblała mnie, a na inny termin poprawki odparła, że to nie jej problem, że mam w tym czasie lekarza.
No dzięki, mamo.

#JIxHw

Od jakiegoś czasu praktycznie wszystkie moje koleżanki mają partnerów i nie ukrywam, że trochę im tego zazdroszczę. Dlatego postanowiłam wymyślić sobie chłopaka...
Nagle zaczęłam być bardziej dostrzegana, proszą mnie nawet o rady dotyczące związku. Nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba, gdy mogę im poopowiadać o moim wybranku, a przecież jest idealny, bo wymyślony.

Nawet nie wiecie jaką satysfakcję dają mi ich zazdrosne miny. Jestem tylko ciekawa, jak długo uda mi się to ciągnąć.

#AIiDx

Każda osoba z mojego bliskiego otoczenia żyje w przekonaniu, że jestem zagorzałym fanem zespołów pokroju AC/DC czy Black Sabbath. Wynika to z faktu, że kiedy byłem młodszy, dużo czytałem o tych bardziej lub mniej znanych zespołach oraz ich członkach i w momencie, w którym przechadzałem się korytarzami wszystkich swoich szkół, ubrany w koszulki czy bluzy owych zespołów, zawsze potrafiłem odpowiedzieć na te nawet najbardziej dociekliwe pytania dotyczące muzyki bądź też samych wykonawców.

Sęk w tym, że to mama kupowała mi te ubrania, a kiedy przedzierałem się przez szkolne rejony w słynnych łaszkach, w moich słuchawkach niezmiennie leciała jedna z płyt Sylwii Grzeszczak :D

#H3wc6

Jestem osobą niepełnosprawną. W wyniku wypadku straciłam oko, które zastępuje proteza. Miałam wtedy 15 lat. Od tamtego czasu nie ma nikogo, kto zainteresował się mną. Wyglądam dość normalnie, nie przerażam wyglądem. Uważam nawet, że jestem dość atrakcyjną, już 34-letnią kobietą. Mam znajomych, dobrych przyjaciół mężczyzn, którzy twierdzą, że ta niepełnosprawność nie ma znaczenia, że jestem super babką. I co tego, skoro faceci uciekają ode mnie jak od zarazy? A to tylko oko, oko, przez które będę sama do końca życia.

Wiem, że dramatyzuję, ale to bardzo dla mnie przykre. Młodsza już nie będę, a powiedzenie, że każda zmora znajdzie swojego amatora bądź że trzeba przestać szukać, żeby znaleźć, to naprawdę puste frazesy. Spytacie, czy próbowałam na portalach randkowych? Owszem. Po pierwszej randce uciekają gdzie pieprz rośnie. I to tyle.

#XtuQY

Pamiętam że kiedyś była tu historia pewnego mężczyzny, któremu "zginęła" prawie godzina z życia. Mi nie ginie godzina a dni!

Ostatnio czuję się tak jakby czas znacznie przyspieszył, jak byśmy żyli w przyspieszonym tempie. Najlepsze jest, że ktoś z mojego otoczenia też to zauważył. Jeszcze do niedawna dni potrafiły się ciągnąć, ale od połowy tego lata coraz bardziej jakby wszystko nabierało tempa. I tu nie chodzi o zmianę trybu życia, bo żyję tak jak poprzednio. Mam szczęśliwe życie. Czasami się oderwę od rzeczywistości i jadę gdzieś na weekend, ale czas tak samo ucieka. Czuję się, że nie mam na nic czasu, bo zaraz jest wieczór. I tak w kółko noc, dzień, noc, dzień. Jak w simsach. Nawet ostatnio jeden dzień tygodnia mi znikł. Jakby nie istniał. To się robi okropne, całe życie w biegu...

Nikomu więcej tego nie mówię oprócz tej jednej osoby, bo to trochę dziwne. Tak jakby cały świat kręcił się szybciej.

#NWgtO

Nie wiem czy anonimowe, ale mam pewien problem z kolorami. Niebieski i zielony. To one w głównej mierze są tymi problemowymi. Wiem doskonale, który kolor jest którym, lecz gdy ktoś zapyta się mnie z zaskoczenia, czy wyrywkowo, jaki to kolor, to pierwsze co powiem to ten drugi.

Dla przykładu, pytanie z zaskoczenia, jaki kolor ma trawa... Moja odpowiedź? Niebieski! Chociaż wiem, że zielony... Nie wiem czy w dzieciństwie ktoś chciał zrobić mi pranie mózgu, (jak widać nie udało się to do końca), ale chociaż doskonale wiem jaki to kolor, to pomimo tego, zawsze ale to zawsze powiem odwrotnie. :D Śmieszna sprawa wśród znajomych, ale oby nigdy takie pytanie odnośnie kolorów nie padło w żadnej poważniejszej rozmowie, bo ciężko się z czegoś takiego wytłumaczyć, gdyż nikt nie wierzy ;p. Pozdrawiam każdego, który za pierwszym wrażeniem widzi zielone niebo :D

#9hLxU

Zaczął się sezon na grypę, a ja jak co roku zachorowałam. Nagle pojawiły się problemy, bo pani w przychodni powiedziała, że nie jestem ubezpieczona. Byłam ubezpieczona przy rodzicach (nie mam 26 lat i studiuję, a pracę mam na umowę zlecenie), ale nie utrzymuję z nimi kontaktu, więc nie wiedziałam, że straciłam ubezpieczenie.

Próby dodzwonienia się do matki i ojca były nieudane, ciężko się dziwić, skoro według nich nie mają już córki (dokonałam apostazji, więc się mnie wyrzekli).

Poszłam na uczelnię, żeby spróbować zgłosić się u nich do ubezpieczenia, ale panie z dziekanatu wydarły się na mnie, że to nie ich sprawa i rodzice powinni mnie ubezpieczyć. Próby wyjaśnienia sytuacji spełzły na niczym, nie obchodziło je to.

Zrezygnowana, chciałam chociaż pójść do lekarza, żeby wypisał mi zwolnienie. Postanowiłam, że zapłacę co trzeba. Niestety, przy rejestracji pani powiedziała, że nie można tak.

Reasumując, każdy potraktował mnie w tej sytuacji jak robala, nie miałam do kogo się zwrócić. Szukałam w internecie informacji, ale nie znalazłam nic, co dotyczyłoby mojego problemu. Poszłam do pracy z grypą, bo inaczej musiałabym płacić za niestawienie się na zmianie. Pracuję w gastronomii. Współczuję wszystkim tym, którzy zamówili w tym tygodniu pizzę, którą robiłam ja. Naprawdę nie chciałam przychodzić z cieknącym nosem i pokasłująca do pracy.

#mCnZp

Wszystkich Świętych - święto, w które moi rodzice lubią ze śmiechem wspominać "żenującą" sytuację z mojego dzieciństwa.

Gdy miałam jakieś 4 lata, przez cały dzień jazdy po grobach miałam w buzi kęs śniadania, którego z jakiegoś powodu nie połknęłam, rodzice odkryli to dopiero wieczorem - że cały czas mam coś w buzi. Powiedziałam im wtedy, że był to eksperyment. Strasznie ich to śmieszy do dziś. Mnie mniej, bo po prostu regularnie biłam bita za niedojadanie. Przełknięcie tego spowodowałoby u mnie wymioty, a wypluć się bałam, bo mogliby to zauważyć.

Wiem, że to głupie, ale ponieważ ciągle o tym przypominają, sama nie potrafię o tym zapomnieć i za każdym razem trochę boli.
Dodaj anonimowe wyznanie